poniedziałek, 22 lutego 2016

Rozdział XI

Dylan's POV  

- Mogę wiedzieć co wy do cholery wyprawiacie w domu Holland? - starałem się mówić jak najciszej, aby nie obudzić Holland, która spała w moich ramionach.  
- Oglądamy film? - głupkowata odpowiedź Tylera spowodowała, że Crystal zaczęła chichotać.  
- Tyler proszę Cię nie udawaj głupszego niż jesteś. Ja teraz idę położyć Holly do łóżka, a wy doprowadźcie się do porządku - niechętnie wstali z kanapy w poszukiwaniu swoich ubrań. 
Opuściłem salon jak najciszej się dało i zacząłem powoli wchodzić po schodach z rudowłosą, która niczego nieświadoma smacznie sobie spała. Kiedy wreszcie dotarłem na piętro zauważyłem drzwi,które były lekko uchylone, więc miałem nadzieję, że to sypialna dziewczyny. Gdy już stałem pod drzwiami delikatnie popchnąłem je stopą, aby szerzej się otworzyły. Moim oczom ukazał się na pierwszy rzut oka zwyczajny pokój nastolatki. Ściany były pomalowane na przyjemny dla oczu błękitny odcień. Na środku stało ogromne dwuosobe łóżko, które i tak zapewne pomieściłoby o wiele więcej osób. Delikatnie położyłem na nim rudowłosą i przykryłem ją kocem. Zrezygnowałem jednak z przebrania jej, ponieważ bałem się,że może się obudzić. Po lewej stronie od łóżka stało białe biurko na którym leżał otwarty laptop. Nad biurkiem wisiała korkowa tablica do której pinezkami były poprzyczepiane różne zdjęcia. Na jednym z nich Holly stała uśmiechnięta z Crystal, miała również kilka z Tylerem. Znajdowało się tam też kilka biletów na koncert, ale moją uwagę przykuło samotne zdjęcie umieszczone w rogu. Kiedy delikatnie wziąłem je do ręki zauważyłem, że było przecięte równo w połowie. Jednak najbardziej zastanowiło mnie to, że Holland była na nim sama, ale na jej talii widniała ręka i była to na pewno męska. Postanowiłem, że przy najbliższej okazji spytam o to dziewczynę. Przyczepiłem zdjęcie spowrotem na miejsce i starałem się jak najciszej wyjść z pokoju.Gdy wylądowałem z powrotem w salonie był tam tylko Tyler i nigdzie nie widziałem Crystal. Była to jednak idealna okazja, aby go o wszystko wypytać. 
- A więc jak zamierzasz się wytłumaczyć? - usiadłem na fotelu przed Tylerem, abym mógł patrzeć wprost na niego. 
- Ale z czego? - zachowywał się jakby nic się nie stało.  
- No może z tego, że prawie uprawiałeś seks z Crystal - Tyler wciąż pozostawał niewzruszony. 
- Przecież to nic takiego Dylan spokojnie, a tak pyzatym to do niczego nie doszło - mogło się wydawać, że to nic wielkiego, ale to była jednak poważna sprawa.  
-Tyler nie chce Ci mówić co masz robić, ponieważ jesteś już dorosły i mam nadzieję, że od liceum trochę zmądrzałeś.  
- Nie martw się stary jak sam powiedziałeś jestem już dużym chłopcem, a następnym razem wybierzemy lepsze miejsce do tego - jego słowa sprawiły, że o mało co nie zacząłem się dusić. 
- Jak to następnym razem?! - próbowałem uspokoić swój oddech po usłyszeniu jego słów. 
- Jezu żartuje sobie tylko... Być może - chłopak zaczął się głupkowato śmiać i powoli wycofał się z salonu. - Mam nadzieję! - tylko tyle udało mi się krzyknąć zanim usłyszałem dźwięk zamykanych drzwi. 
Jeszcze przez krótką chwilę siedziałem na fotelu Holland, aż w końcu postanowiłem wrócić do siebie. Powoli szedłem chodnikiem w stronę domu,ponieważ nie miałem już ochoty przestawiać auta. Stwierdziłem, że odbiorę je rano i przy okazji zajrzę do Holland. W czasie krótkiego spaceru przypomniałem sobie najlepsze chwile z mojej randki z rudowłosą. Pomimo tego, że ten dzień był bardzo długi mogłem go zaliczyć do jak najbardziej udanych. Dzięki czemu do domu wszedłem z wielkim uśmiechem na ustach. Dopiero, kiedy zamknąłem za sobą drzwi uświadomiłem sobie jak bardzo jestem zmęczony, więc już po chwili byłem w swojej sypialni. W końcu ściągnąłem z siebie ubrania w samych bokserkach rzuciłem się na łóżko. Gdy zapadałem w coraz głębszy sen przed oczami miałem obraz uśmiechniętej Holland, dzięki czemu jeszcze szybciej zasnąłem.

Holland's POV


Czułam jakby w moim pokoju było co najmniej +30 stopni, więc odrzuciłam kołdrę, którą była otulona, ale to nie przyniosło oczekiwanych skutków. Powoli otworzyłam swoje oczy, ale od razu tego pożałowałam, ponieważ moje oczy zaatakowało światło. Niechętnie wstałam z mojego łóżka z zamiarem skorzystania z toalety. Kiedy przechodziłam koło lustra powieszone na ścianę zauważyłam, ze wciąż byłam ubrana w ciuchy z poprzedniego wieczoru. Dopiero, kiedy zaczęłam głębiej nad tym rozmyślać przypomniałam sobie, że to Dylan musiał mnie położyć do łóżka. Gdy byłam już w łazience najpierw dokładnie zmyłam z siebie cały pozostawiony makijaż, a następnie opłukałam twarz zimną wodą. Jednak nie poprzestałam na tym i szybko zrzuciłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Jeszcze ciepła woda otuliła moje ciało z każdej strony. Gdy byłam już czysta i zrelaksowana wyszłam spod prysznica. Przy umywalce leżał przygotowany wcześniej już ręcznik, którym się owinęłam. Okryta tylko tym wyszłam z łazienki, aby znaleźć jakieś ubrania, które mogłabym na siebie założyć. W swojej sypialni stanęłam przed dużą biała szafą zastawiając się co włożyć. Nie miałam szczególnych planów na ten dzień, dlatego mój wybór padł na szare dresy i białą bluzeczkę na ramiączkach. Dodatkowo mokre włosy związałam w luźnego koka i zeszłam na dół. Mój brzuch dał o sobie znać, więc od razu skierowałam się do kuchni. Już w progu zauważyłam Crystal, która siedziała na wysokim stołku barowym obrócona do mnie tyłem. Podeszłam do blatu przy którym siedziała i oparłam się o niego łokciami. Brunetka spojrzała na mnie przenikliwym wzrokiem i po chwili szeroko się uśmiechnęła.

- Dzień dobry śpiochu - zaśmiałam się na słowa przyjaciółki, ponieważ to ona z naszej dwójki mogłaby przespać całe życie.
- Ej w porównaniu z tobą to ja prawie w ogóle nie sypiam - Crys próbowała udawać obrażoną, ale obie wiedziałyśmy, że jej się to nie udało.
- Sen jest bardzo dobry i nie próbuj mi wmówić, że tak nie jest. Lepiej opowiadaj jak tam randka z Dylanem - wstałam w momencie, którym dziewczyna wypowiedziała jego imię, ponieważ poczułam jak na moich policzkach pojawiają się rumieńce.
- Całkiem nieźle. Zabrał mnie do takiego uroczego wesołego miasteczka i było bardzo miło - w czasie opowiadania zaczęłam przygotowywać śniadanie dla nas obu.
- Tylko miło? A może tak coś więcej? - brunetka poruszyła znacząco brwiami.
- Tak Crystal tylko miło. Byliśmy dopiero na jednej randce i chyba nie myślisz, że doszło by między nami do czegoś więcej - bardzo dobrze wiedziałam co moja przyjaciółka myśli na ten temat. Zapewne ma nadzieję, że od razu zostaniemy parą, ale ja jeszcze chyba nie byłam na to gotowa.
- No pewnie, że nie tylko uważam, że pasujecie do siebie - chciałam skończyć już temat mojego spotkania z chłopakiem, dlatego postawiłam przed dziewczyną talerz pełen kanapek.
- Już tyle nie gadaj tylko jedz. Ja idę po mój telefon na górę - życzyłam jej jeszcze smacznego i wyszłam z kuchni.
Szybko wbiegłam po schodach na piętro i weszłam do swojej sypialni, aby znaleźć swoją komórkę. Nie chciałam się z nią rozstawać, ponieważ dzisiaj miała zadzwonić moja mama. Kiedy udało mi się ją odnaleźć w równie krótkim czasie wróciłam na parter. Gdy byłam już wystarczająco blisko kuchni usłyszałam przytłumione szepty co oznaczało, że Crystal nie jest sama. Jednak to co zobaczyłam w kuchni przebijało nawet najlepszy scenariusz do komedii. Crys przyczepiona do pleców Dylana nieudolnie starała się zakryć mu usta dłonią, a on sam próbował się wyrwać z jej uścisku. Ta sytuacja wydała mi się tak komiczna, że nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam się śmiać.
- Mogłabym wiedzieć co wy wyprawiacie? - udało mi się wydusić tych kilka słów pomiędzy kolejnymi napadami śmiechu.
- J... Ja zobaczyłam pająka na ziemi i się przestraszyłam - Crystal mówiąc to zeszła z pleców chłopaka i spowrotem stanęła na ziemi.
- Wiesz co Crys spodziewałam się czegoś lepszego, przecież dobrze wiem, że nie boisz się pająków - w końcu udało mi się uspokoić i przestałam się śmiać.
- Wpadłem, żeby zobaczyć co u Ciebie, ale przy okazji przekonać Crystal, aby powiedziała Ci pewną ważną rzecz - brunet w końcu się odezwał, ale to i tak nie wyjaśniło mi tej całej sprawy.
- Crystal masz mi coś do powiedzenia? - skrzyżowałam ręce na piersi i spojrzałam na swoją przyjaciółkę.
- Chyba nie mogę tego ukrywać, ale niech on stąd wyjdzie - Crys wskazała oskarżycielsko palcem na Dylana.
- No dobra poczekam w salonie - chłopak skierował się do wyjścia z kuchni, a kiedy był już przy mnie dał mi szybkiego buziaka w policzek i wyszedł.
- Jejku mów mi wszystko,bo chyba nie wytrzymam - brunetka stała w tym samym miejscu nerwów przygryzając wargę.
- A więc można powiedzieć, że całowałam się z Tylerem - dziewczyna powiedziała to tak cicho, że ledwo co ją usłyszałam.
- Crystal czy ty mówisz poważnie? - w dalszym w ciągu na mnie nie patrzyła, ale ja nie spuszczałam z niej wzroku.
- Tak.
- To wspaniale! Dlaczego od razu mi tego nie powiedziałaś?! - Crys patrzyła na mnie trochę jak na wariatkę, ale ja się tym nie przejęłam i mocno ją przytuliłam.
- Naprawdę aż tak Cię to cieszy? - brunetka chyba myślała, że żartuje, ale ja naprawdę byłam szczęśliwa.
- Od dawna uważałam, że pasowalibyście do siebie z Tylerem -  posłałam dziewczynie ciepły uśmiech na potwierdzenie swoich słów.
- To dlaczego nic wcześniej nie mówiłaś?
- Bo ja w przeciwieństwie do Ciebie nie bawię się w swatkę - Crys nawet nie próbowała zaprzeczać,ponieważ sama dobrze wiedziała jaka jest.
- Niech Ci będzie, a teraz biegnij do swojego księcia - delikatnie trzepnęłam dziewczynę w ramię za to co powiedziała, a w zamian ona pokazała mi język.
Gdy tylko weszłam do salonu od razu rozczuliłam się na widok, który tam zastałam. Dylan leżał na mojej kanapie twarzą wtulony w poduszki, które się tam znajdowały. Chyba czuł się u mnie bardzo swobodnie, a mi to ani trochę nie przeszkadzało. Kiedy ruszyłam w jego stronę chłopak wciąż się nie poruszył. Nie wiedziałam czy tak szybko udało mu się zasnąć czy poprostu tak dobrze udawał. Ale kiedy tylko stanęłam koło miejsca w którym leżał i od razu się przekonałam, że to był jego kolejny podstęp. Brunet momentalnie otworzył oczy i nawet nie wiem, kiedy złapał moje nadgarstki ciągnąc mnie w swoją stronę. Wylądowałam na chłopaku, ale ten szybko jednak zmienił swoją pozycją przez co ja leżałam pod nim. Widziałam jak dokładnie lustruje wzorkiem każdy skrawek mojej twarzy, a ja poczułam jak na moje policzki wpływa rumieniec. Brunet wisiał kilka centymetrów nade mną podpierając się jedynie łokciami, a jego twarz było coraz bliżej mojej. Kiedy czułam już jego gorący oddech na swoich ustach z mojego telefonu zaczął wydobywać się dzwonek. Niechętnie skierowałam swój wzrok na telefon, który trzymałam w dłoni. Na ekranie wyświetliło mi się zdjęcie mojej mamy z podpisem. Przesunęłam palcem po ekranie i przyłożyłam ją do ucha wciąż czując na sobie wzrok chłopaka.
- Hej mamo - starałam się brzmieć jak najbardziej naturalnie.
- Cześć córciu dzwonie, aby Ci powiedzieć, że mam ważna wiadomość i mam nadzieję, że się ucieszysz - starałam się skupić na słowach mojej mamy, ale Dylan skutecznie mnie rozpraszał.
- Też mam taką nadzieję, a więc co takiego się stało? - chłopak nie przejmował się moją rozmową i zaczął składać małe pocałunki na mojej szyi.
- Akurat jestem w San Diego i pomyślałam, że do Ciebie wpadnę. Co ty na to? - robiło mi się coraz bardziej gorąco i było mi coraz trudniej się skupić.
- Ale dzisiaj? - starałam się zbytnio nie reagować na to co robi brunet, ale nie mogłam się mu oprzeć.
- Kończę spotkanie za 20 minut, więcu u Ciebie byłabym za jakieś pół godziny. Chyba, że nie chcesz mnie widzieć.
- Mamo nie żartuj sobie pewnie,że chce. No dobrze to widzimy się za 30 minut - chciałam się jak najszybciej rozłączyć.
- Do zobaczenia córeczko - szybko kliknęłam czerwoną słuchawkę.
Dylan w końcu skończył swoje tortury i tylko leżał opierając swoją głowę na moim brzuchu z uśmiechem wymalowanym na twarzy.
- Powiesz mi kto dzwonił? - chłopak przeczesał palcami swoje włosy, które i tak były już idealnie ułożone.
- I tak wiem, że wszystko słyszałeś, ale to była moja mama, która wpadnie tutaj za pół godziny - chłopakowi nie udało się ukryć swoje zszokowania.

__________________________________________________________________

Łał w końcu rozdział.
Nie mam lepszego wytłumaczenia dlaczego go nie było poprostu nie miałam czasu. 
Nie wiem nawet czy ktoś to jeszcze czyta, ale jeżeli tak to niech zostawi po sobie jakiś ślad :)

 To do nastepnego! ♥






środa, 30 grudnia 2015

Rozdział X

Holland's POV

Kiedy spojrzałam w oczy Dylana zobaczyłam w nich niepewność i strach. To dowodziło tylko temu, że się denerwował, przez co wydawał się jeszcze bardziej uroczy. Miałam ochotę potrzymać go jeszcze przez chwilę w nieświadomości, ale zanim się zorientowałam słowa wypłynęły z moich ust.
- Pójdę z tobą na randkę jeśli mi obiecasz, że to będzie najlepsza randka w moim życiu - na ustach chłopaka zagościł szeroki uśmiech, dzięki któremu sama się uśmiechnęłam.
- Obiecuje Ci Holland, że to będzie najlepsza randka w historii - mówiąc to objął mnie dłońmi w pasie i uniósł wysoko w powietrze i zaczął wirować po całym pokoju.
- Dylan postaw mnie! Kręci mi się w głowie. - moje krzyki nie działały na bruneta, który kręcił się coraz szybciej.
- Postawie Cie jeśli przyznasz, że Ci się podobam i jestem najseksowniejszych facetem jakiego widziałaś - chłopaka coraz bardziej bawiła cała sytuacja, a mi coraz bardziej kręciło się w głowie.
- Niech Ci będzie! Proszę postaw mnie już! - Dylan momentalnie stanął i postawił mnie na bezpiecznej ziemi.
- Mogłabyś powtórzyć, bo chyba nie słyszałem - doskonale wiedziałam, że sobie ze mną pogrywa.
- Podobasz mi się, ale straszny z Ciebie dupek - nie ruszyła go zbytnio uwaga o dupku, ponieważ dał mi tylko szybkiego buziaka i wybiegł z domu tak szybko jak się w nim pojawił. 
Nie minęła nawet minuta, a z kuchni wyszła Crystal z kanapką w dłoni.
- To gdzie Cie zabiera na randkę - brunetka nawet nie próbowała się kryć z tym, że podsłuchiwała.
- Po pierwsze to nie podsłuchuje się cudzych rozmów, a po drugie to sama jeszcze nie wiem - ominęłam dziewczynę i skierowałam się do kuchni mając nadzieje, że zrobiła więcej kanapek.
- Nie musiałam podsłuchiwać, ponieważ tak krzyczeliście, że wszystko słyszałam - nie przejęłam się zbytnio jej uwagę i zabrałam się za jedzenie śniadania.
- Może lepiej skończmy ten temat i pogadajmy w co mam się ubrać, ponieważ nie mam zielonego pojęcia - Crys od razu cała się rozpromieniła i zaczęła wyliczać co mogłabym na siebie włożyć.
Słuchałam jej jedynie jednym uchem, ponieważ moje myśli krążyły w okół Dylana i tego gdzie ma zamiar mnie zabrać.
Z moich rozmyślań wyrwał mnie dźwięk przychodzącego SMS-a. 

Od: Dylan
Bądź gotowa o 19, przyjdę po Ciebie :)

Niestety chłopak wciąż nie zdradzał gdzie mnie zabierze, przez co jeszcze bardziej zżerała mnie ciekawość. Crystal jednak nie przejęła się tym za bardzo i wyciągnęła mnie z kuchni, aby się naszykować się już teraz. Nieistotne było to, że do randki zostały jeszcze 4 godziny.

Po upływie 2 godzin jednak byłam wdzięczna brunetce, ponieważ sama nie dałabym sobie rady. Oczywiście najwięcej czasu zabrało nas dopasowanie stroju, ponieważ ciągle coś nie pasowało. W końcu jednak po długich poszukiwaniach włożyłam na siebie czarną sukienkę w białe kwiaty. Zupełnie zapomniałam o jej istnieniu, a przecież kiedyś ją uwielbiałam. Włosy postanowiłam zostawić rozpuszczone i nic z nimi nie robić, ponieważ już same się pofalowały. Dopełnieniem tego wszystkiego był lekki makijaż, który zrobiła mi Crys. Kiedy byłam już gotowa obie zeszłyśmy na dół do salonu. Nagle Crystal zaczęła mi robić zdjęcia, przez co poczułam się jak jej córka, a ona jak dumna matka. Jednak i tak wystarczająco się denerwowałam. Nie pomagał mi także fakt, że zostało jeszcze dużo czasu, a ja nie wiedziałam co ze sobą. chociaż Crys i tak nie pozwoliła mi się zbytnio ruszać, ponieważ zakazała mi psuć jej ciężką pracę. A więc tylko siedziałam bezczynnie, a moje zdenerwowanie rosło z minuty na minute. W końcu nie wytrzymał i postanowiłam napisać do Dylana.

Do Dylan:
Czy przeszkadzało by Ci gdybyśmy wcześniej zaczęli naszą randkę?

Po chwili niepewności wysłałam wiadomość i na szczęście nie musiałam czekać na odpowiedz, ponieważ przyszła ona błyskawicznie.

Od Dylan:
Idealnie się dobraliśmy.
Otwórz drzwi ;)

Podeszłam do drzwi i powoli nacisnęłam klamkę. To co zobaczyłam za nimi przerosło moje wszelkie oczekiwania. Na schodkach stał Dylan ubrany w .... , a w dłoni trzymał ogromny bukiet kwiatów. Z wrażenia, aż ugięły się pode mną kolana. 
- To jak zaprosisz mnie do środka, czy tylko będziesz mnie pożerać wzrokiem? - przez jego komentarz nie mogłam powstrzymać chichotu, który wydobył się z moich ust.
- Jeżeli już tak bardzo chcesz - odsunęłam się na bok, aby chłopak mógł przejść.
- Wiesz mogłabyś być milsza dla chłopaka, który się tak stara i przynosi Ci kwiaty - wręczył mi bukiet moich ukochanych lilii.
- Skąd wiedziałeś, że to moje ulubione kwiaty? - krzyknęłam znajdując się już w kuchni, ponieważ musiałam wstawić kwiaty do wody.
- Poprostu mam intuicję do takich rzeczy.
Kiedy wróciłam do salonu Dylan oglądał zdjęcia wiszące na ścianę. Uważnie im się przyglądał jakby chciał coś na nich znaleźć.
- To ja z moimi rodzicami, kiedy byliśmy na ostatnich wspólnych wakacjach - nawet nie wiedziałam, kiedy znalazłam się za plecami chłopaka.
- Wyglądasz tutaj na szczęśliwą - brunet obrócił się w moją stronę i zaczął mi się przyglądać.
- To prawda, bo byłam szczęśliwa.
Oczy bruneta nagle zrobiły się jakby zamglone, a jego twarz była coraz bliżej mojej. Zanim się obejrzałam jego ręce wylądowały na mojej talii, a moje na jego szyi. Był już wystarczająco blisko, abym mogła poczuć jego oddech na skórze. Mogłam też poczuć jego ciepły dotyk na swojej szyi i ramionach. Wiedziałam co za chwilę nastąpi i musiałam przyznać, że chciałam tego, a nawet potrzebowałam. Nie mogąc dłużej napięcia pierwsza pochyliłam się w stronę Dylana i złączyłam nasze usta w pocałunku. Chłopak nie pozwalał mi rządzić i już po chwili przejął kontrolę. Robiło się coraz bardziej gorąco, a ja dosłownie płonęłam dlatego bojąc się, że posuniemy się za daleko niechętnie odsunęłam się od bruneta. Nasze oddechy były krótkie i urywane, więc oboje potrzebowaliśmy chwili, aby się uspokoić.
Nasze oddechy były krótkie i urywane, więc oboje potrzebowaliśmy chwili, aby się uspokoić.
 - Chyba zaczęliśmy bardziej od końca naszej randki. Powinieneś raczej pocałować mnie na pożegnanie - Dylan tylko się roześmiał i mocno mnie przytulił.  
- To taki nie ważny szczegół, ale to nie moja wina, że nie mogłem się powstrzymać - szczerość chłopaka sprawiła, że jeszcze szerzej się uśmiechnęłam.
 - No dobrze niech Ci będzie, ale powiesz mi w końcu gdzie mnie zabierasz? - zrobiłam najsłodszą minkę na jaką tylko było mnie stać mając nadzieję, że to przekona Dylana.
 - Nie rób takiej miny, bo i tak Ci nie powiem. Musisz nauczyć się cierpliwości.
 - A ty za to powinieneś być milszy, ale czy ja Ci to wypominam - brunetowi chyba jednak nie spodobały się moje słowa, ponieważ chwyciłam mnie w talii i przełożył przez swoje ramie.
 - Dylan postaw mnie ja jestem w sukience! - chłopaka nie ruszało to, że biłam go i kopałam wszędzie gdzie się dało.
 - Tym lepiej i nie rzucaj się tak bo zaraz dostaniesz klapsa - Crystal zaalarmowana moimi krzykami przyszła do salonu, ale zamiast mi pomóc stała i patrzyła z rozbawieniem.
 - Wiem, że o tym marzysz zboczeńcu! - brunetowi jednak nie spodobały się moje słowa, ponieważ poczułam lekkie uderzenie na lewym pośladku.
 - Postawie Cię jeśli tylko mnie ładnie przeprosisz.
- Jejku czy ty masz jakiś fetysz związany z przepraszaniem?! - byłam już zmęczona walką z Dylanem,więc tylko bezwładnie leżałam na jego ramieniu.
- No już dobrze postawię Cię, ale proszę nie obrażaj się - zgodnie ze swoimi słowami postawił mnie na przeciwko siebie.
- Za późno - postanowiłam zostać obrażona choćby nie wiem co,ale niestety nie udało mi się to długo.
Już po chwili poczułam jego ciepłe dłonie na swoich biodrach,a głowę na ramieniu. Mój mózg próbował się bronić, ale ciało reagowało na jego dotyk. próbowałam się jeszcze przez chwile bronić, ale wiedziałam, że to i tak nic nie da. Już po chwili wtulałam się w jego klatkę piersiową, a on obejmował mnie swoimi ramionami, Ta chwila wydawała mi się jak z bajki, ale niestety musiałam ją przerwać.
- Dylan naprawdę jest mi teraz bardzo dobrze, ale jeżeli teraz nie wyjdziemy to nasza randka nigdy nie dojdzie do skutku - chłopak odsunął mnie od siebie na długość swoich ramion i spojrzał mi w oczy.
- Czas zdecydowanie za szybko leci, kiedy jesteś przy mnie - słysząc te słowa lekko się uśmiechnęłam.
- Mogłabym powiedzieć to samo, oczywiście pomijając chwile, kiedy jesteś okropny i wredny - brunet splótł nasze palce razem i delikatnie pociągnął mnie w stronę drzwi.
- Crys w końcu wychodzimy! - brunetka wychyliła głowę z kuchni i z uśmiechem pomachała nam na pożegnanie.
Samochód Dylana stał już na moim podjeździe.kiedy byliśmy przy aucie Dylan puścił moją dłoń, aby otworzyć przede mną drzwi. Sam wsiadł z drugiej strony i oboje zapięliśmy pasy, kiedy już usiedliśmy. Szybko wyjechaliśmy sprzed mojego domu, ale zdążyłam jeszcze zobaczyć Crystal, która przyglądała nam się przez okno. Niestety Dylan wciąż nie powiedział mi gdzie mnie zabiera, więc tylko czekałam aż dojedziemy na miejsce.

Tyler's POV

Już wczorajszego wieczoru cholernie się nudziłem, ale moje dzisiejsze znudzenie mnie przerosło. Miałem już dość bezczynnego siedzenia na tyłku. W końcu zebrałem się w sobie i podniosłem się z fotela, który stał się nagle bardzo wygodny. Do mojej głowy wpadł idealny pomysł, aby pojechać do Holland i ją troszkę pomęczyć. Miałem nadzieję, że ona także została w domu, więc dlatego nie zadzwoniłem. Jeszcze przed wyjściem postanowiłem się przebrać i skontrolować jak wyglądam przed lustrem. Miałem świadomość, że czasem za bardzo przejmuje się swoim wyglądem, ale to było silniejsze ode mnie. W końcu byłem jednak zadowolony, więc tylko chwyciłem kluczyki z blatu w kuchni i ruszyłem do samochodu. Mieszkałem od Holly tylko 10 minut drogi pieszo, ale byłem zbyt leniwy, aby się do niej przejść. Po krótkim czasie wjechałem na pusty rudowłosej, ale nigdzie nie zauważyłem jej samochodu. Nie przejąłem się jednak tym i sam zamknąłem swoje auto. Ruszyłem w stronę drzwi wejściowych stawiając duże kroki, dzięki czemu szybko byłem przy wejściu. Kiedy nacisnąłem klamkę drzwi powoli ustąpiły co oznaczało, że Holly nie zamykała ich na klucz. W domu panowała przerażająca cisza, ale bałagan jaki tam zastałem wskazywał, że dziewczyna musiała tam być. Skierowany intuicją wszedłem po schodach na piętro. Zajrzałem najpierw do sypialni, ale niestety nikogo tam nie zastałem. Moją ostatnią nadzieją była łazienka i to był mój szczęśliwy traf. Zanim zdążyłem jednak wparować do toalety mój umysł wpadł na szatański pomysł. Postanowiłem nastraszyć trochę Holland.Stojąc jak głupek pod drzwiami usłyszałem odgłos lecącej wody z kranu, więc stwierdziłem, że to jest idealny moment. Mocno nacisnąłem i lekko rozpędzony wbiegłem do łazienki   krzyczą c jak najgłośniej mogłem. Ale niestety mógł krzyk został zagłuszony przez pisk, ale nie Holland tylko Crystal, która przerażona próbowała zakryć swoje nagie ciało,ponieważ jej ręcznik, którym zapewne wcześniej była owinięta leżał na podłodze. Oboje staliśmy jak ogłuszeni i wpatrywaliśmy się w siebie dopóki Crystal nie otrząsnęła się z szoku i nie kazała mi wyjść. Ale kiedy już wyszedłem nie mogłem pohamować śmiechu wywołanego całą tą sytuacją.

Dylan's POV

Kiedy tylko przekroczyliśmy bramę wesołego miasteczka, ponieważ tam zabrałem Holly zauważyłem, że jej oczy zaświeciły się jak dziecku na widok cukierka. Ale sam musiałem przyznać,że to miejsce wywarło na mnie ogromne wrażenie. Pomimo tego, że byłem już dorosły i nie powinienem się zachwycać takimi rzeczami, ale przecież w każdym z nas jest wciąż coś z dziecka. Odwracając się w stronę Holland złapałem ją za rękę i pociągnąłem w stronę kas.
- Na początku nie miałem pomysłu gdzie mógłbym Cię zabrać, ale potem przypomniałem sobie, że jako dzieciak zawsze lubiłem odwiedzać różne wesołego miasteczka - w czasie całej tej wypowiedzi ciągle patrzyłem na Holland, ale dopiero gdy skończyłem ona spojrzała na mnie.
- Dylan to był wspaniały pomysł! Dopiero weszliśmy, a mi już tutaj się podoba - słysząc słowa rudowłosej odetchnąłem z ulgą.
Ruszyliśmy dalej alejką i w momencie, kiedy mijaliśmy ogromny Diabelski Młyn pomyślałem, że koniecznie muszę na niego zabrać Holly. Widoki z góry, a zwłaszcza w nocy musiały być niesamowite. Rozglądałem się po całym placu w poszukiwaniu atrakcji na, które mógłbym zabrać Holland. Moją uwagę przykuła wysoka wieża zrzutu, jak udało mi się zauważyć na plakacie przylepionym na słupie miała ponad 40 metrów wysokości. Dalej stało ogromne ramie, które poruszało się w kółko. W okół stało jeszcze wiele innych urządzeń przeznaczonych dla dzieci, jak i również te bardziej ekstremalne dla dorosłych. Następnie minęliśmy kilka budek z jedzeniem, watą cukrową oraz takich w których można było wygrać nagrodę.
- Idziemy na Rollercoaster? - spytałem przyglądając się wielkiej, czerwonej kolejce górskiej, która była największą atrakcją.
Same tory były rozmieszczone nad innymi mniejszymi atrakcjami, przez co zajmowały ponad połowę wesołego miasteczka.
- Chyba się nie boisz, prawda? - mrugnąłem do niej, uśmiechając się pod nosem.
- Możemy się najpierw przejść? - zaśmiała się cicho i wskazała dróżkę po prawej stronie.
Wyłożona była dużymi kamieniami, a po jej bokach na lampach wisiały kolorowe, ozdobne lampiony. Gdy weszliśmy już na ścieżkę po lewej stronie zauważyliśmy miłego, starszego pana, który miał stoisko z watą cukrową. Nie musiałem długo czekać na reakcję dziewczyny, która delikatnie pociągnęła mnie za ramię, a następnie błagalnym wzrokiem najpierw spojrzała na mnie, a następnie na sprzedawcę. Szybko zrozumiałem o co jej chodzi i już po chwili staliśmy przy stoisku.
- Jaki kolor sobie pani życzy? - sprzedawca spojrzał na Holland, który z uśmiechem na ustach oglądała całe stoisko.
- Chyba skuszę się na różowy - już po chwili Holland trzymała w dłoni swoją upragnioną watę.
- A dla pana? - tym razem miły pan skierował swój wzrok na mnie.
- Poproszę niebieską.
Kiedy ja również otrzymałem swój przysmak udało mi się wyciągnąć 20 dolarów z kieszeni, ale w tym samym momencie zauważyłem, że rudowłosa robi dokładnie to samo.
- Holland co ty robisz? - spojrzałem na nią pytająco, ale ona nie wiedziała o co mi chodzi.
- Płace za siebie? - rudowłosej wydawało się, że nie ma nic dziwnego w jej zachowaniu.
- Nie możesz tego zrobić urazisz moje męskie ego - Holly popatrzyła na mnie rozbawiona, ale na szczęście schowała z powrotem pieniądze do torebki.
- No dobrze pozwolę Ci się zachować jak mężczyzna - chyba już dłużej nie mogła wytrzymać, ponieważ zaczęła się śmiać.
W końcu udało jej się jednak uspokoić i mogliśmy ruszyć dalej. Co chwile mijały nas rozbawione dzieci z balonikami w ręku o przeróżnych kształtach. Szliśmy jeszcze dłuższą chwile w nieznanym kierunku rozmawiając o błahostkach, kiedy przed nami wyrosła budka ze zdjęciami. Spojrzeliśmy na siebie w tym samym momencie i już wiedziałem, że w głowie mamy dokładnie ten sam pomysł. Zgodnie ruszyliśmy w stronę budki, aby po chwili zasiąść w jej wnętrzu. Holland udało się znaleźć w torebce jakieś drobne, dzięki czemu mogliśmy porobić sobie mnóstwo wspólnych zdjęć. Robiliśmy najróżniejsze głupie miny i ta zabawa mogłaby trwać bez końca, ale niestety inne osoby także chciały skorzystać. Wyjęliśmy nasze zdjęcia i zaczęliśmy je przeglądać. Nie wszystkie były najlepsze, ale cieszył mnie fakt, że byliśmy na nich razem. Podzieliśmy się po równo i wiedziałem, że swoje zatrzymam na bardzo długo. W końcu przyszedł czas, aby wypróbować którąś z kolejek górskich i oczywiście na pierwszym miejscu padł Rollercoaster. Musieliśmy chwilę wystać w kolejce, ale kiedy już wsiedliśmy stwierdziłem, że było warto. Podczas całej jazdy Holland była mocno wtulona w moje ramie, jakby bała się, że wypadnie. Nie obyło się również bez głośnych krzyków i muszę się przyznać, że również moich. Po przejażdżce musieliśmy na chwilę usiąść, ponieważ strasznie kręciło nam się w głowach. Kiedy już było lepiej skorzystaliśmy jeszcze z kilku atrakcji,które oferowało miasteczko. Po około dwóch godzinach spędzonych tam stwierdziliśmy, że wystarczy nam jak na jeden dzień. Oboje zmęczeni wsiedliśmy do samochodu i wyjechaliśmy spod wesołego miasteczka. Droga powrotna zajęła nam 15 minut, ale zauważyłem, że Holly oparta o szybę, już lekko przysypiała dlatego starałem się jechać tak, aby jej nie rozbudzić. W końcu jednak zaparkowałem auto pod domem rudowłosej i zauważyłem, że jej zasnęła. Cicho wysiadłem z samochodu i otworzyłem drzwi po jej stronie, aby wziąć ją na ręce i zanieść do domu. Na szczęście drzwi wejściowego były otwarte i po cichu wniosłem dziewczynę do środka. Instynktownie skierowałem się do salonu, ale to co zobaczyłem sprawiło, że omal nie upuściłem Holly. Mój przyjaciel Tyler ciekawe zajął sobie czas jak również i Crystal, która siedziała w najlepsze okrakiem na kolanach chłopaka. Byli jednak zbyt zajęci sobą, aby mnie zauważyć, ponieważ kiedy na chwile się od siebie oderwali to tylko po to, aby dłonie Tylera wślizgnęły się pod materiał bluzki brunetki, aby po chwili ją jej pozbawić. Crystal nie pozostała mu jednak dłużna, ponieważ zobaczyłem jak dziewczyna zwinnym ruchem również pozbawiła chłopaka koszulki i znowu w najlepsze zaczęli się całować. Na pewno posunęliby się jeszcze dalej gdyby nie to, że odezwałem się cichym kaszlnięciem.
__________________________________________________________________

I teraz fanfary!
Dobra żartuje. Wiem, że tak naprawdę powinnam dostać kopa w dupę za to, że przez tyle czasu nie było rozdziału :')
Jeżeli ktoś chce się dowiedzieć dlaczego go nie było może przeczytać o tym post, który wstawiłam na bloga.
Tak też na przeprosiny moim zdaniem długi rozdział. Jak na mnie to mogę powiedzieć, że nawet bardzo długi.
Mam nadzieję, że ktoś tu jeszcze jest i to czyta ;/
Jednak jeżeli jeszcze to czytasz to napisz w komentarzu: pierniczki (tak wiem jestem geniuszem)
To będzie dla mnie znak, że przeczytałaś/eś rozdział i tę notatkę + nie zapomnijcie o dopisaniu co myślicie o rozdziale.
Oj dobra już nie pisze,bo nikt tego nie przeczyta :d
Mam nadzieję tylko, że za bardzo się nie gniewacie ;)

To do następnego! ♥

wtorek, 15 grudnia 2015

Problemy z rozdziałem

A więc zapewne większość z was zastanawia się dlaczego nie ma rozdziału, prawda?
Naprawdę jest mi przykro, że przez ponad miesiąc nie ma rozdziału, ale jest kilka powodów dla których nie mogę go skończyć:

  1. Mój telefon na którym miałam napisaną część rozdziału zepsuł się przez co musiałam go przepisywać od nowa.
  2. Przez ostatni czas zupełnie mam humoru ani chęci do pisania ani robienia czego kolwiek, ale mam nadzieję, że mi to przejdzie :)
  3. I chyba jak już wszyscy zdążyli się zorientować wielkimi krokami zbliża się wolne co równa się z tym, że są już powoli wystawiane oceny na półrocze. Dlatego też staram się poprawiać itp.
I chyba już nie mam więcej wytłumaczeń, ale muszę się przyznać, że mam już gotowe połowę rozdziału, ale zupełnie nie mam czasu, kiedy go skończyć ;//
Dlatego teraz postaram się znaleźć czas i skończyć pisanie, abym mogła go wstawić w najbliższym czasie.

A więc czekajcie! ♥

środa, 4 listopada 2015

Rozdział IX

 Ważna notatka pod rozdziałem!

Holland's POV

Pozycja w której zasnęłam poprzedniego wieczora stała się bardzo niewygodna, więc chciałam się przekręcić, ale coś blokowało moje ruchy. Wciąż trwając w pół śnie sięgnęłam ręką w stronę nocnej szafki, aby odszukać telefon. Ale moja dłoń natrafiła jedynie na pustkę. Próbowałam się podnieść, ale coś ciężkiego z powrotem pociągnęło mnie w dół. Dopiero, kiedy otworzyłam leniwie oczy i omiotłam wzrokiem pokój zorientowałam się, że coś jest nie tak. Okno znajdowało się po prawej stronie zamiast po lewej, wszędzie były porozrzucane, a chyba najważniejsze było to, że nie byłam nawet w swoim pokoju. Kiedy spojrzałam w dół ujrzałam rękę Dylana na swoim brzuchu. Wtedy zrozumiałam, że jestem u niego w domu, w jego sypialni. Starając się go nie obudzić delikatnie zdjęłam z siebie jego ramię, a następnie odrzuciłam kołdrę, którą byłam szczelnie okryta. Nigdy nie byłam dalej u Dylana niż w jego salonie, więc bardzo mnie ciekawiło jak mieszka, ale nie chciałam być wścibska. Ale jednak nie miałam wyboru, ponieważ musiałam znaleźć łazienkę. W pomieszczeniu, w którym byłam znajdowały się jeszcze jedne drzwi, więc założyłam, że tam jest miejsce, którego szukam. Podeszłam powolnym krokiem do drzwi, a kiedy nacisnęłam na klamkę od razu się otworzyły. Moim oczom ukazała się przestronna łazienka, która była cała wyłożona jasno niebieskimi kafelkami. Na przeciwko drzwi znajdowała ogromna wanna, w której spokojnie z mieściło by się z pięć osób. W lewym rogu znajdowała się toaleta. Po prawej stronie od drzwi znajdowała się biała marmurowa umywalka, a pod nią szafka o tym samym kolorze. Nad nią wisiało szklane okrągłe lustro, a kiedy na nie spojrzałam dotarło do mnie, że nie jestem ubrana w ciuchy z poprzedniego wieczoru. Na sobie miałam białą koszulkę, która sięgała mi do połowy uda i jak się domyśliłam należała do bruneta. Po załatwieniu swoich spraw wyszłam z łazienki w poszukiwaniu jakiś, które mogłabym na siebie włożyć. Mój wzrok padł na krzesło, które stało obok biurka, na którym równo leżały moje po składane ubrania. To było ironiczne, ponieważ rzeczy Dylana były niedbale rzucone obok łóżka. Gdy to zobaczyłam miałam ochotę się za śmiać, ale nie chciałam obudzić chłopaka. Jednak, aby się nie martwił napisałam krótką wiadomość na kartce, którą przykleiłam do lustra w łazience.

Dzięki za przenocowanie
Holland ❤

Jeszcze przed wyjściem rzuciłam ostatnie spojrzenie na Dylana, z którego zsunęła się kołdra, dzięki czemu dokładniej mogłam mu się przyjrzeć. Podeszłam na palcach do łóżka i delikatnie odgarnęłam mu kilka niesfornych kosmyków włosów, które opadły mu na czoło. Nie mogłam się oprzeć i złożyłam szybkiego buziaka na jego czole, ale on nawet nawet się nie obudził. Szybko wyszłam z pokoju w poszukiwaniu wyjścia z domu. Kiedy odeszłam kilka kroków od sypialni Dylana zauważyłam schody, po których cicho zbiegłam. Wylądowałam w salonie z którego była już prosta droga do drzwi wejściowych. Po dotarciu do nich przekręciłam zamek, który blokował mi wyjście. Zdążyłam włożyć buty i wyszłam z domu bruneta.
Dzień zdążył, że już się na dobre rozpocząć, a poranek okazał się wystarczająco ciepły. Miałam wrażenie, że moje stopy unoszą się kilka centymetrów nad ziemią i że nic nie może zepsuć mojego zadziwiająco dobrego humoru. Z każdą kolejną osobą, którą mijałam coraz więcej się uśmiechało. A dopiero po chwili sama się zorientowałam, że sama się uśmiecham. Nawet nie zauważyłam, kiedy dotarłam pod drzwi mojego domu. Delikatnie położyłam dłoń na klamce i nacisnęłam. Na szczęście współpracowały i nie wydały z siebie żadnego dźwięku. Były także otwarte, co oznaczało, że albo Crystal już nie śpi albo poprostu zapomniała je zamknąć. Zdjęłam ze stóp buty, aby nie na robić hałasu i na palcach skierowałam się w stronę schodów. Moją uwagę jednak rozproszyła brunetka, która spała skulona na kanapie. Nie chciałam jednak jej budzić, aby nie zaczęła mnie wypytywać o wczorajszy wieczór. Na palcach stopień po stopniu zaczęłam się kierować ku górze. Jednak coś musiało się zepsuć i w połowie drogi schody zaczęły przeraźliwie skrzypieć. Nie mogłam jednak iść dalej, ponieważ usłyszałam odgłosy dochodzące z dołu z oznaczało, że brunetka się już obudziła. Wiedziałam też, że i tak nic by nie dało gdybym teraz uciekła do swojego pokoju, ponieważ  i tak by mnie znalazła. Czekałam na atak ze strony Crystal i grad pytań, ale nic się nie stało. Po kilku sekundach usłyszałam odgłos włączonego ekspresu do kawy. Myśl o świeżo zaparzonej kawie powoli ściągnęła mnie na dół. Kiedy weszłam do kuchni stała do mnie tyłem oparta o blat. Ubrana była w krótkie spodenki od piżamy i bluzkę na cienkich ramiączkach. Postanowiłam, więc to wykorzystać, aby ją na straszyć. Podeszłam cicho na palcach i kiedy byłam już wystarczająco blisko krzyknęłam jej głośno do ucha. Brunetka wydała z siebie głośny pisk, przez co ja zakryłam uszy.
- Holland czy Ciebie już do reszty powaliło?! - odwróciła się w moją stronę z gniewnym wyrazem twarzy.
- Oj no przepraszam, ale poprostu nie mogłam nie skorzystać z takiej okazji. Żałuj, że nie widziałaś swojej miny - dałam jej przeprosinowego buziaka w policzek i chwyciłam dzbanek z kawą.
- Nie myśl sobie, że się nie zemszczę. Zaczekam, aż nie będziesz się spodziewała  - nie przestraszyły mnie zbytnio mnie jej słowa, ponieważ już kilka razy mi to mówiła i za każdym razem zapominała.
- Jak zobaczę to uwierzę. A tak w ogóle to gdzie wczoraj zniknęłaś? - upiłam niewielki łyk z kubka, który trzymałam w dłoniach.
- No wiesz byłaś tak zajęta flirtowaniem z Dylanem, że nawet nie zauważyłaś kiedy wyszłam. I to raczej ja powinnam Cię spytać gdzie zniknęłaś w nocy, bo w domu na pewno nie byłaś - wiedziałam, że to pytanie w końcu padnie, ale nie wiedziałam do końca jak na nie odpowiedzieć.
- Po pierwsze to nie flirtowaliśmy tylko rozmawialiśmy, a po drugie to byłam u niego - dopiero kiedy wypowiedziałam te słowa na głos dotarł do mnie ich sens.
- Oj Holly zaprzeczasz sama sobie, kiedy w końcu przyznasz, że jesteście razem? - Crystal popatrzyła na mnie pytająco, ale ja nie wiedziałam co powiedzieć.
- Nie jesteśmy razem powtarzam Ci to kolejny raz, a jeśli masz zamiar tak mnie przesłuchiwać to wole iść pod prysznic - wstałam gwałtownie ze stołka barowego starając się nie słuchać protestów brunetki.
Wbiegłam po schodach omijając po kilka schodków, przez co o mało się nie przewróciłam. Weszłam jeszcze do swojej sypialni, aby zabrać jakieś ubrania do przebrania i skierowałam w stronę łazienki. Położyłam wszystkie potrzebne rzeczy na szafkę i odkręciłam wodę, aby ciepła woda zdążyła napłynąć. Próbowałam także pozbyć się resztek makijażu, które zostały po wczorajszym wieczorze, ale nie poszło to zbyt dobrze. Kiedy woda była już odpowiednia weszłam pod strumień, który obmył od razu całe moje ciało.Szybko zdążyłam się wykąpać, ponieważ nie lubiłam za dużo czasu spędzać pod prysznicem. Po wyjściu wytarłam się białym ręcznikiem, który wisiał zaraz przy prysznicu, a potem włożyłam na siebie puchaty szlafrok, ponieważ usłyszałam jak Crys mnie woła. Nie spodziewałam się żadnych gości, więc pomyślałam, że chce o coś zapytać, ale jednak się pomyliłam. Kiedy zeszłam na dól zobaczyłam Dylana, który siedział na kanapie w salonie, ale kiedy tylko mnie zobaczył zerwał się z miejsca jak oparzony. Jego zachowanie wydało mi się dziwnie i miałam wrażenie, że coś się stało.
- Hej Holly wiem, że niedawno się widzieliśmy, ale chciałbym Cię o coś zapytać - zaczął nerwowo przestępować z nogi na nogę.
- Hej Dylan. Możesz pytać o co chcesz, a i dziękuje za przenocowanie - kiedy się uśmiechnęłam on nie odwzajemnił mojego gestu, a jeszcze bardziej tylko zaczął się denerwować.
- Nie ma sprawy... Nie wiedziałem gdzie masz klucze to dlatego nie zabrałem Cię do twojego domu - w tym momencie jakby się zaciął i nie wiedział co dalej powiedzieć.
- Haloo Dylan miałeś mnie o coś zapytać - zaśmiałam się cicho, ale kiedy tylko zobaczyłam poważną minę chłopaka, od razu przestałam.
- Holland czy chciałabyś... umówić się ze mną na prawdziwą randkę? - powoli wypuściłam powietrze, które nieświadomie wstrzymywałam.
Dopiero, kiedy minął pierwszy szok mogłam odpowiedzieć...

__________________________________________________________________
Rozdział dodany z opóźnieniem, ponieważ się nie wyrobiłam i nie miałam pomysłu co mogłabym napisać.
Mam także prośbę do osób, które czytają :)
Pod ostatnim rozdziałem było tylko 3 komentarze, a chciałabym aby było ich więcej, a więc jeżeli pod tym rozdziałem będzie 5 komentarzy (nie wliczając w to moich) wstawię kolejny rozdział :)
Komentarze naprawdę motywują i jest mi przykro, kiedy jest ich tak mało ://
To by było na tyle. Dziękuje za przeczytanie :3
To do następnego ♥

Pamiętajcie o komentarzach!

poniedziałek, 19 października 2015

Rozdział VIII

Dylan's POV
Kiedy tylko moje usta dotknęły warg Holland miałem wrażenie, że cały świat w okół przestał istnieć, ziemia przestała się kręcić, a istniejemy tylko my. Chciałem się zatracić w tym pocałunku, jakby w ten sposób mógłbym przelać wszystkie swoje emocje. Już po chwili poczułem jak nasze oddechy połączyły się w jednej, a my stajemy się jednością. Chciałem, aby ta chwila trwała wiecznie, ale kiedy powoli zaczynało mam brakować tlenu w płucach musieliśmy się od siebie odsunąć. Gdy spojrzałem na Holland mogłem szczerze przyznać, że był to najpiękniejszy widok w moim życiu. Jej cała twarz twarz była rozpromieniona, w oczach dało się zauważyć błyszczące ogniki, a na twarzy rozciągał się szeroki uśmiech. Widząc to miałem ochotę znowu ją pocałować.
Nie miałem pojęcia co ta dziewczyna ze mną robi, ale podobało mi się to.
Zanim jednak zdążyłem wykonać jakikolwiek ruch do moich uszu dobiegł cichy szept Holland. Nie zdążyłem nawet zrozumieć o co jej chodzi, ponieważ już jej nie było. Dopiero, kiedy zdążyłem się otrząsnąć z kilku sekundowego szoku spojrzałem w stronę, w którą uciekła Holly, ale jedyne co zobaczyłem to burzę jej rudych loków. Już wcześniej postanowiłem sobie, że nie pozwolę jej odejść, więc niewiele myśląc puściłem się biegiem za nią. Nie było ją trudno dogonić, ponieważ miałem o wiele dłuższe nogi od niej. Będąc wystarczająco blisko niej sięgnąłem do jej prawego nadgarstka szczelnie oplatając go palcami, aby nie miała szans się wyrwać. Mój ruch sprawił, że dziewczyna przystanęła, ale była odwrócona do mnie plecami. Wciąż trzymając ją za rękę zrobił duży krok, który sprawił, że teraz stałem naprzeciwko niej. Holly stała z opuszczoną głową przez co nie mogłem zobaczyć jej twarzy. Nie mogłem dłużej wytrzymać, więc umieściłem dwa palce pod jej brodą tym samym zmuszając ją, aby na mnie spojrzała. Kiedy podniosła już głowę zobaczyłem łzy, które spływały po jej policzkach. Bolało mnie to, ponieważ nie miałem pojęcia dlaczego płacze. Myślałem, że już wszystko jest dobrze.
- Holland co się dzieje. Dlaczego płaczesz? - próbowałem złapać z nią kontakt wzrokowy, ale ona usilnie próbowała na mnie nie patrzeć.
- Ja nie umiem tego racjonalnie wyjaśnić, przepraszam - jej głos był mocno zachrypnięty przez co ledwo mogłem ją zrozumieć.
- Powiedz mi tylko czy zrobiłem coś źle? Czy to moja wina? - w końcu udało mi się uchwycić jej spojrzenie, ale jedyne co zobaczyłem w jej oczach to ból.
- Nie to nie twoja wina. Nie możesz się obwiniać. Poprostu nie wiem jak to wytłumaczyć.
- Nie chcę Cie zmuszać, ale nie chciałbym popełnić tego samego błędu - tym razem to ja spuściłem głowę nie mogąc dłużej patrzeć w oczy Holly.
- Dylan uwierz mi wątpie, żebyś ty kiedykolwiek popełnił ten błąd. Poprostu ten pocałunek przypomniał mi o pewnej sprawie z przeszłości o której wolałabym nie pamiętać. Ale ty nie musisz się tym martwić, ponieważ nie mam zamiaru o niej myśleć - kiedy Holland wypowiadała ostatnie słowa poczułem jej ciepłe dłonie na swoich.
- Holland czy wspominałem Ci już, że jesteś naprawdę niesamowita? To chyba było najdłuższe zdanie jakie w życiu słyszałem - obserwowałem jak z jej twarzy schodzi poważny wyraz twarzy, a na jego miejsce wstąpiło zdziwienie.
- No wiesz ja się tu przed tobą otwieram, a ty tylko tyle masz mi do powiedzenia - ,,groźna'' mina na jej twarzy mnie rozbawiła przez co nie mogłem powstrzymać chichotu, który wydobył się z moich ust.
- Przepraszam Holly naprawdę się cieszę, że mi to powiedziałaś - znowu nie kontrolowałem swoich ruchów, więc nawet nie zauważyłem, kiedy moje dłonie wylądowały na jej twarzy.
- Dylan zanim jednak wszystko zajdzie dalej chciałabym Ci powiedzieć, że zależy mi na Tobie, ale nie chciałabym się śpieszyć.
- Holland naprawdę nie wiesz jak cieszą mnie twoje słowa i jeżeli chcesz nie będziemy się śpieszyć - usłyszałem jak wypuszcza ze świstem powietrze, a po chwili poczułem jej szczupłe dłonie oplatające się w okół mojej klatki piersiowej.
Po moim sercu rozlało się przyjemne ciepło do którego powoli znowu się przyzwyczajałem. Holland nie musiała także długo czekać, abym odwzajemnił jej gest. Już po chwili moje dłonie wylądowały na jej talii, a moja głowa w zagłębieniu jej szyi. Miałem ochotę stać tak przytulony z Holly jeszcze bardzo długo, ale niestety nasza chwila została przerwana. Za moimi plecami usłyszałem nieznany mi głos, który wypowiedział imię Holland. Wciąż trzymając jedną dłoń na jej talii obróciłem się, a pierwszą rzeczą, którą ujrzałem była mała torba podróżna trzymana w rękach nieznanej mi brunetki. Okazało się jednak, że jestem tutaj jedyną osobą, która nie ma pojęcia co się dzieje, ponieważ Holland już po chwili mocno przytulała dziewczynę. Po chwili słuchania dziewczyńskich pisków i oglądania wymiany uścisków między dziewczynami Holly obróciła się do mnie z wymalowanym uśmiechem na twarzy.
- Dylan chciałabym Ci przedstawić moją najlepszą przyjaciółkę Crystal - brunetka wyciągnęła w moją stronę dłoń, którą po kilku sekundach uścisnąłem.
- Ohh Dylan miło w końcu Cie poznać, a nie tylko podglądać przez okno - mówiąc to w znaczący sposób spojrzała na rudowłosą.
- Holland czy chciałabyś mi o czymś powiedzieć - spojrzałem na nią z rozbawieniem, ale ona jedynie speszona odwróciła wzrok.
- Dziękuje Crystal, że już przy pierwszym spotkaniu mnie zawstydziłaś, a i to był tylko ten jeden raz, więc nie wobrażaj sobie Dylan.
- A więc jednak coś było. Schlebia mi to - Holly dała mi mocnego kuksańca w bok przez co lekko się skrzywiłem.
- Nie ekscytuj się tak, bo twoje ego jeszcze za bardzo urośnie i co wtedy zrobimy - tym razem ja się jej odpłaciłem niszcząc jej idealną fryzurę.
- I tak wiem, że mnie uwielbiasz. No dobrze dziewczyny zostawiam was same pewnie macie dużo do obgadania. A i kochanie nie tęsknij za bardzo - przesłałem jej buziaka w powietrzu tym samym odchodząc w stronę swojego domu.
Crystal's POV
Zalanie pierwszego piętra w moim akademiku zdarzyło się w idealnym momencie. Już od dłuższego czasu potrzebowałam chwili wytchnienia, a tak poza tym to strasznie stęskniłam się za Holland. Specjalnie nic jej nie mówiłam, aby zrobić jej niespodziankę, ale wyszło na odwrót. Pamiętałam dokładnie, kiedy ostatnio u niej byłam mówiła, że nawet go dobrze nie zna, więc zdziwiłam się, gdy zobaczyłam ich razem. W mojej głowie piętrzyły się setki pytań dotyczące ich obojga. Chciałam zadać je wszystkie Holland, ale kiedy Dylan poszedł uparcie milczała. Jedyne co zrobiła to pociągnęła mnie w stronę swojego domu. Przez to, że jeszcze niczego mi nie wytłumaczyła moja ciekawość rosła z minuty na minutę. Dopiero, kiedy dotarłyśmy do do jej drzwi i dosłownie wepchnęła mnie do środka doszłam do wniosku, że nadszedł czas, aby mi wszystko wyjaśniła.
- Wiesz co Holly nie ładnie tak okłamywać przyjaciółkę - Holland spojrzała tylko na mnie pytająco jakby nie wiedziała o co chodzi.
- Crys niby, kiedy Cię okłamałam? - jej lekceważąca postawa, tylko mnie denerwowała, a przecież to była poważna sprawa.
- No haloo w sprawie z Dylanem. Kiedy ostatni raz u Ciebie byłam mówiłaś, że nic między wami ne ma. A ten uścisk, który przed chwilą widziałam nie wyglądał tylko na przyjacielski.
- Przyznaję, że nie był to tylko przyjacielski uścisk, ale nie jesteśmy razem - wtedy nie byłam już zła, ale zaciekawiona.
-  A więc jesteście kimś więcej niż przyjaciółmi, ale nie parą. Rozumiem, ale no wiesz czy wy tylko się przytulaliście - poruszyłam w znaczącymi sposób brwiami, przez co Holly parsknęła śmiechem.
- Tylko się całowaliśmy, ale nic więcej - powiedziała to tak lekkim tonem jakby to było nic.
- Tylko?! Holland to jest coś więcej niż tylko i w ogóle dlaczego do mnie nie zadzwoniłaś, aby mi o tym powiedzieć! - naprawdę nie mogłam uwierzyć w to co słyszę.
- Ale to zdarzyło się dziś i to bardzo niedawno, więc nawet nie miałam czasu zadzwonić.
- I co dobrze całuje? - moje pytanie spotkało się z sprzeciwem Holly, która rzuciła we mnie poduszką.
- Czy ty nie za bardzo się interesujesz? Mogę jedynie powiedzieć, że chciałabym to powtórzyć - rzuciłam się na nią z głośnym piskiem przygniatając ją do kanapy.
- Jejku Holly tak bardzo się cieszę. W końcu wszystko się układa - mocno przytuliłam dziewczynę, a ta po chwili odwzajemniła mój gest.
- Tak i mam nadzieję, że tak zostanie.
- Holland mam świetny pomysł! - poderwałam się szybka z kanapy i pociągnęłam za sobą Holly.
- Co znowu wymyśliłaś? - rudowłosa zrobiła swoją nadąsaną minę, ale nie zwróciłam na to większej uwagi.
- Wyjdziemy na miasto! Nie możemy się tak ciągle kisić w domu.
- Ale ja jestem już zmęczona, proszę odpuść mi dziś - dziewczyna znów się położyła, ale nie dałam jej dużo czasu na to, ponieważ znowu ją podniosłam.
- Nie ma mowy. Wychodzimy i nie chce słyszeć sprzeciwu - Holland jeszcze chwilę pomarudziła, ale po chwili obie udałyśmy się do jej pokoju, aby się przebrać.
Po okołu półgodzinnych przygotowaniach stanęłyśmy już umalowane i przebrane na schodach. Musiałam przyznać, że wyglądałyśmy naprawdę dobrze, a fakt, że spędzimy razem wieczór sprawił, że mój humor był jeszcze lepszy. Po zamówieniu taksówki i poprawieniu fryzur wyszłyśmy w końcu z domu. Kiedy czekałyśmy na nasz samochód zauważyłam, że Holland pisze SMS-a. Jak się potem okazało do Dylana o tym, że wybieramy się klubu. Kiedy w końcu przyjechała nasza taksówka obie wsiadłyśmy już do niej roześmiane. Nie potrzebowałyśmy procentów, aby się dobrze bawić. Droga zajęła nam niecałe 15 minut, a my i tak nie mogłyśmy się doczekać, dlatego tanecznym krokiem wysiadłyśmy z auta. Jednak nasz zapał ostudziła wielka kolejka, która ustawiła się pod wielkim napisem ,,Forever''. Nie przejęłyśmy się tym za bardzo i pewnym krokiem ruszyłyśmy do przodu. Nie udało się nam jednak tak łatwo wejść. Wejścia pilnował wielki ochroniarz, który otaksował nas spojrzeniem od góry do dołu przez co przez moje ciało przeszły ciarki. Nie stawiał jednak większego oporu, gdy do ręki wcisnęłam mu 100 dolarowy banknot, dzięki któremu mogłybyśmy wejść bez stania w kolejce. Po wejściu do klubu uderzyła w nas dudniąca muzyka oraz woń alkoholu wymieszana z potem. Przedarcie się przez tłum tańczących ludzi na parkiecie zabrało nam dobre kilka minut. Dlatego gdy dotarłyśmy do baru od razu przywołałam barmana ruchem dłoni u którego zamówiłam dwa drinki. Wraz pojawieniem się naszych napoi przysiadło się do nas dwóch męźczyzn. Jeden od pierwszej chwili przypadł mi do gustu, dlatego nie wahałam się, kiedy poprosił mnie do tańca, ale w ostatniej chwili obróciłam się i spojrzałam na Holland, ale ta była zajęta rozmową z nowo poznanym brunetem. Po kilku przetańczonych piosenkach z nowo poznanym chłopakiem i wypitych drinkach w mojej głowie szumiało. Moje nogi odmówiły mi posłuszeństwa, dlatego powróciłam do miejsca w którym zostawiłam Holland. Jednak, kiedy tam dotarłam musiałam przetrzeć kilka razy oczy, ponieważ nie docierało do mnie to co widzę. Holly opierała się o Dylana pijąc swojego drinka. Oboje wyglądali na szczęśliwych, więc nie chciałam im przeszkadzać. Wysłałam dziewczynie szybkiego SMS-a o tym, że wracam do domu, a sama wsiadłam do taksówki, która odwiozła mnie do Holland.
__________________________________________________________________
Muszę przyznać, że ten rozdział jak do tej pory pisało mi się najlepiej :D
Przepraszam także za jednodniowe opóźnienie spowodowane brakiem czasu ;/
Ale mam nadzieję, że w następnym tygodniu się wyrobie.
A jest także nowa zakładka, czyli ,,Informowani'' polecam zajrzeć jeżeli ktoś chce dostawać wiadomości z informacjami o nowych rozdziałach :)
To do następnego ❤

niedziela, 4 października 2015

Rozdział VII

Holland's POV

Po skończonych lekcjach wróciłam zmęczona do domu. Położyłam torbę na stolik, a sama rzuciłam się na kanapę. Przez cały dzień myślałam o Dylanie, a raczej o jego zachowaniu dzisiejszego ranka.
Czy aż tak bardzo się zbłaźniłam?
Nie mogłam wymazać z głowy wyrazu jego twarzy, kiedy się, że nie pamiętam wszystkiego. Wydawał się taki szczęśliwy, a ja nie miałam pojęcia dlaczego.
- Świetnie1 Poprostu kurwa świetnie!- warknęłam i rzuciłam poduszką w ścianę przede mną przy okazji zrzucając zdjęcie.
Czy ja zawsze muszę wszystko zepsuć?
Myślałam że wczorajszy wieczór będzie zwyczajny, a tymczasem w towarzystwie Dylana czułam się wręcz wspaniale. Wydawało mi się, że to uczucie opuściło mnie już dawno temu. Nie mogłam też długo się nad sobą użalać, ponieważ kiedy tylko zamknęłam oczy marząc jedynie o drzemce usłyszałam pukanie do drzwi, a raczej walenie. Niechętnie zwlokłam się z kanapy i skierowałam w stronę drzwi frontowych. Kiedy moja dłoń była zaledwie kilka centymetrów od klamki do domu wpadł Tyler z morderczym spojrzeniem, które od razu skierował na mnie. Mimowolnie cofnęłam się kilka kroków, ale Tyler nie dał mi szansy na ucieczkę zmniejszając dystans między nami.
- Holland Roden czy ty zdajesz sobie sprawę co do jasnej cholery zrobiłaś?! - gdyby jego spojrzenie mogło zabijać to właśnie w tej chwili leżałabym martwa na podłodze.
- Czy mógłbyś łaskawie nie krzyczeć na mnie w moim własnym domu! I wytłumaczyć o co wam chodzi od samego rana - w tamtej chwili to ja mogłam zabijać wzrokiem.
- Jak mogłaś zrobić coś tak okropnego!  Ja się tak staram wymyślam wszystko na wasz ślub: zaplanowałem kto gdzie będzie siedział, myślałem już nawet nad zespołem na wasze wesele, a ty nie raczysz pamiętać waszego pierwszego pocałunku! - kiedy spojrzałam w oczy Tylera nie widziałam już w nich chęci morderstwa, ale czyste szaleństwo.
- O mój Boże! Tyler o czym ty bredzisz! Jaki ślub? Jakie wesele? I o czyim pocałunku mówisz... - czułam jak powoli dostawałam szału od tego wszystkiego, a od nadmiaru emocji zaczęła boleć mnie głowa.
- Miał rację, że niczego nie pamiętasz... O jejku Holland czy jesteś gotowa, aby usłyszeć tak wielką wiadomość? - chyba nigdy nie miałam tak wielkiej ochoty go uderzyć jak wtedy.
- Tak jestem gotowa. Chce się w końcu dowiedzieć co takiego zrobiłam.
- A więc... Pocałowałaś Dylana - kiedy to powiedział miałam wrażenie, że mój mózg rozpadł się na milion drobnych kawałeczków.
- Czy mógłbyś to powtórzyć bo chyba nie dosłyszałam. Że co zrobiłam?! To niemożliwe pamiętałabym gdybym to zrobiła - niestety usłyszałam bardzo dokładnie, kiedy Tyler powiedział to za pierwszym razem, ale wciąż to do mnie nie docierało.
- Ja wiem, że w tej chwili możesz być w szoku, ale Holly to wspaniale w końcu znalazł się odpowiedni chłopak dla Ciebie - słyszałam słowa Tylera jak przez mgłę, ponieważ moje myśli krążyły w okół Dylana i rozwiązanej zagadki jego zachowania.
- Teraz już wiem dlaczego tak dziwne się zachowywał dziś rano, ale skoro on pamiętał to dlaczego nic mi nie powiedział? - moje nogi odmówiły posłuszeństwa przez co Tyler musiał mnie zaprowadzić w stronę kanapy, abym mogła usiąść.
- On bał się, że mu nie uwierzysz dlatego nic nie powiedział. Holly jemu naprawdę na Tobie zależy i ty chyba też go trochę lubisz prawda? - nieśmiało pokiwałam potakująco głową.
- Ale Ty co ja mam teraz zrobić? pierwszy raz w życiu byłam w takiej sytuacji.
- Jak to co! Masz wstać i iść do niego z podniesioną głową, a kiedy już tam będziesz przeprosisz go i wszystko będzie dobrze - Tyler mówił to z taką łatwością jakby to była najprostsza rzecz na świecie.
- No dobrze, ale jeżeli się wygłupie to zwale wszystko na Ciebie.
- Poradzisz sobie - kiedy wstałam Tyler klepnął mnie w tyłek co chyba miało zachęcić do działania.
Wciąż niepewna tego co robię wyszłam z domu zostawiając Tylera samego, który i tak czuł się jak u siebie.
Dopiero, kiedy poczułam na swojej skórze chłodny powiew jesiennego wiatru dotarło do mnie co dokładnie robię. Nie miałam pojęcia co dokładnie miałabym mu powiedzieć i chyba najważniejsze za co go przeprosić. Nie wiedziałam czy był zły za to, że go pocałowałam czy też za to, że tego nie pamiętałam. Musiałam się przyznać, że nie czułam się winna za ten pocałunek, chociaż go nie pamiętałam. I tak gdzieś w głębi serca wiedziałam, że chcę to zrobić, ale nie miałabym tyle odwagi by zrobić to pierwsza, ale alkohol mi w tym pomógł. Nie zdawałam sobie nawet sprawy, że moje nogi same doprowadziły mnie pod dom Dylana, a z moich zamyśleń zdołałam się wyrwać dopiero, kiedy uderzyłam w jego furtkę. Tutaj zaczynał się prawdziwy problem z jednej strony chciałam porozmawiać z Dylanem, ponieważ nienawidziłam niewyjaśnionych spraw, a z drugiej nie miałam pojęcia co mu powiedzieć miałam pustkę w głowie. Jednak panika zawładnęła moim umysłem i kiedy już zaczęłam się powoli wycofywać się w stronę swojego domu usłyszałam odgłos przekręcanych kluczy w drzwiach, a po chwili moim oczom ukazał się Dylan z pieskiem na rękach. Resztki mojej odwagi ulotniły się od razu, kiedy tylko Dylan na mnie spojrzał. Miałam wielką nadzieję, że on pierwszy zacznie mówić, ale żadne słowo nie padło z jego ust. Więc oboje staliśmy wpatrując się w siebie w ciszy, którą tylko przerywały nasze urywane oddechy. Miałam pustkę w głowie i nie wiedziałam od czego zacząć, ale kiedy już otwierałam usta nie mogłam nic z siebie wydusić. Dylan wciąż nie odrywając odemnie wzroku niebezpiecznie szybko przybliżał się do furtki przy której stałam. Miałam wrażenie, że jego świdrujące spojrzenie wypala we mnie dziurę.
- Dylan czy my możemy porozmawiać? - spojrzałam w jego oczach, w których ujrzałam ciekawość.
- Miałem zamiar iść z Maggie na spacer czy to może poczekać do mojego powrotu? - jeszcze kilka chwil temu przerażała mnie sama myśl o tej rozmowie, ale  nie mogłam odpuścić.
- Wolałabym porozmawiać teraz.
- No dobrze możemy porozmawiać podczas spaceru - mówiąc to postawił suczkę na ziemi i przypiął jej smycz do obroży.
- Musisz wiedzieć, że nie jest jest to dla mnie łatwa rozmowa, ale muszę to powiedzieć.Wiem co zrobiłam, kiedy odprowadziłeś mnie do domu po naszej kolacji... - słysząc te słowa nagle stanął w miejscu przez co wpadłam na niego, ponieważ szedł przede mną.
- Ale myślałem, że nie pamiętasz... Jak? Czy to Tyler Ci wszystko powiedział? - wciąż stał do mnie odwrócony plecami przez co nie mogłam zobaczyć jego twarzy.
- Tak, ale nie złość się na niego, ponieważ dobrze, że to zrobił. Gdyby tego nie zrobił nie dowiedziałabym się dlaczego jesteś na mnie zły - miałam wrażenie, że zaraz się rozpłacze, dlatego opuściłam głowę, aby tego nie widział.
- Że co! Holland jak mogłaś myśleć, że jestem  na Ciebie zły? Ja bardziej byłem smutny, a jeżeli miałem być zły to tylko i wyłącznie na siebie - cieszyłam się, że moje włosy zakrywały twarz, dzięki czemu nie mógł zobaczyć pojedynczej łzy, która spłynęła po mojej twarzy.
- Naprawdę? Myślałam, że nie będziesz chciał ze mną rozmawiać. No wiesz po tym wszystkim... - zdawało mi się, że powiedziałam to tak cicho, że tego nie usłyszał.
- Nie wytrzymałbym chyba gdybym nie mógł z tobą rozmawiać - nieśmiało podniosłam głowę i zobaczyłam, że Dylan jest już znacznie bliżej mnie niż na początku.
- Niewielka byłaby to strata - moje słowa wywołały u niego uśmiech przez co poczułam jak kąciki moich ust także się podnoszą.
- Dla mnie jednak ogromna.
Stojąc tak blisko niego poczułam się naprawdę niska. Ledwo sięgałam mu do połowy klatki piersiowej. Czułam także przez to każdy jego oddech na swojej skórze. Nie mogłam się także powstrzymać, aby znowu na niego nie spojrzeć. Kiedy podniosłam wzrok zauważyłam, że on usilnie się we mnie wpatruje jakby czegoś szukał. Zanim zdążyłam się zorientować jego prawa dłoń wylądowała na moim policzku. Jego palce zaczęły wędrować po mojej skórze, a ja z całych sił powstrzymywałam się, aby nie zamknąć oczu i nie wtulić się w nią. Ten sam ruch wykonał lewą dłonią przez co moja twarz była pod jego kontrolą. Bałam się wykonać jakikolwiek ruch, aby nie zniszczyć tej chwili. Moje starania poszły jednak na marne, ponieważ już po chwili zamknęłam oczy,a mnie opanowała ciemność, dzięki czemu jeszcze dokładniej czułam każdy ruch Dylana. Czułam jak dotykał opuszkami palców moje usta. Nie chciałam, aby przestawał, ale po chwili poczułam jak przeniósł swoje dłonie z moich ust na włosy. Lekko ciągnął za nie nie, ale to nie sprawiało mi bólu, a wręcz przeciwnie. Gdy to robił moim ciałem zawładnęło błogie uczucie i nie chciałam aby mnie opuszczało. Po kilku krótkich chwilach znów poczułam jego dłonie, ale tym razem po obu stronach moje ciała. Jedną ręką zwinie owinął sobie w okół mojej talii tym samym przyciągając mnie do siebie. Kiedy myślałam, że to jedyne na co się odważył, poczułam jego ciepłe usta na moim lewym policzku. Składał maleńkie pocałunku dosłownie na całej mojej twarzy. To było tak jakby szukał drogi do moich ust. Nie trwało to jednak długo, ponieważ już po chwili poczułam jego wargi na swoich. Miałam wrażenie, ze idealnie do siebie pasują. W tamtej chwili cieszyłam się, że Dylan mnie trzymał, ponieważ, kiedy tylko mnie pocałował moje nogi momentalnie zrobiły się jak z waty. Naprawdę dawno nikt mnie tak nie całował. Kiedy już powoli wydawało mi się, że zaczęło mi brakować powietrza niechętnie odsunęłam się od Dylana. Gdy na niego spojrzałam, zauważyłam wypieki na policzkach i mogłam się domyślić, że wygdląłam tak samo. Dopiero gdy zdołałam unormować mój oddech i moje serce, które biło nienaturalnie szybko zdobyłam się na cichy szept.
- Przepraszam Dylan - odwróciłam się na pięcie i jak najszybciej pobiegłam zostawiając Dylana.

__________________________________________________________________
A więc już jest  ♥!
Naprawdę się starałam, a chyba najbardziej nad końcówką, więc mam nadzieję, ze się podoba :3
Mam jeszcze pytanie, ponieważ jedna z moich czytelniczek spytała czy mogłabym pisać pod rozdziałami, kiedy będą następne. Stwierdziłam, że to dobry pomysł, ale chciałabym poznać jeszcze wasza opinie.
A więc wszystko piszcie w komentarzach.
A i jeszcze chciałabym polecić bloga mojej przyjaciółki, która też pisze ff .
Jeśli chodzi o rozdziały to będę starała się wstawiać je w weekendy co dwa tygodnie.
To do następnego ♥♥
Pamiętajcie o komentarzach!

niedziela, 13 września 2015

Rozdział VI

Holland's POV

Wiedziałam, że picie pod koniec weekendu to zły pomysł, ale i tak to zrobiłam. Chociaż dopiero rano uświadomiłam sobie jaki wielki błąd zrobiłam, kiedy do moich uszu dobiegł irytujący dźwięk alarmu informujący mnie o tym, że muszę wstać. Sięgnęłam po omacku prawą dłonią po telefon przy okazji zrzucając go z nocnej szafki i spojrzałam na wyświetlacz. Na ekranie widniała godzina 7:15, co oznaczało, że ubyło mi trochę cennego czasu, który mogłabym poświęcić na zrobienie czegoś ze sobą. Niechętnie odrzuciłam ciepłą kołdrę, która teraz była odwrócona do góry nogami.
Czasami zastanawiałam się co ja robię w nocy, że moje łóżko wygląda jak pole bitwy.
Z telefonem w ręce oraz w kapciach na stopach skierowałam się do łazienki i od razu tego pożałowałam. Na mojej twarzy widniał wczorajszy rozmazany makijaż, a moje włosy były w fatalnym stanie dosłownie każdy sterczał w inną stronę. Jeszcze przez chwilę myślałam o tym jak głupio postąpiłam nie zwracając uwagi na to ile piję, a dodatkowo nie pomagałam mi fakt, że mogłam wygadywać różne głupoty. Miałam wielką nadzieję, że nie zrobiłam niczego kompromitującego przy Dylanie.
Niestety musiałam przyznać, że nie pamiętałam tak dokładnie wszystkiego przez co było mi lekko wstyd.
Nie chciałam się zadręczać więcej czarnymi myślami, więc ściągnęłam z siebie piżamę i szybko wskoczyłam pod prysznic. Musiałam poczekać kilka sekund, aby woda przybrała odpowiednią temperaturę i dopiero wtedy sięgnęłam po szampon do włosów stojący na półeczce zaraz obok żelu pod prysznic. Wycisnęłam odpowiednią ilość na dłoń i zaczęłam masować moją głowę okrężnymi ruchami, aż do wytworzenia piany. Zostawiłam ją jeszcze na chwilę, a w tym czasie chwyciłam żel, a po wyciśnięciu odrobiny na gąbkę  i szorować całe ciało jakby z całym brudem miały zniknąć moje problemy. Szybko spłukałam z siebie całą piane, abym mogła zjeść jeszcze jakiekolwiek śniadanie. Wyszłam spod prysznica zabierając przy okazji puchaty ręcznik z wieszaka i szczelnie się nim owinęłam. Podeszłam do toaletki stojącej przy ścianie na środku łazienki i z szafki wyciągnęłam szczotkę, suszarkę oraz prostownicę. Lekko podsuszyłam moje włosy, a potem zaczęłam je  prostować , aby jakoś wyglądały. Już po chwili, kiedy wszystkie pasma były proste wyszłam z łazienki i skierowałam się do sypialni, aby wybrać strój. Już po przejściu kilku kroków stałam przed swoją oszkloną szafą i zastanawiałam w co się ubrać, aby wyglądać jak człowiek. W końcu  zdecydowałam się na zieloną bluzkę, spódniczkę oraz moje brazowe sandałki. Włożyłam na siebie wybrany komplet, a na ramię założyłam jeszcze brązową torbę do której spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy. Gotowa do wyjścia zeszłam po schodach na dół przeglądając w międzyczasie telefon co o mało nie doprowadziło do mojego upadku ze schodów. Kiedy zobaczyłam, że jakimś cudem wyrobiłam się na czas i zostało mi 10 minut do godziny 8 postanowiłam pojechać autem, ponieważ i tak nie miałam szans, aby zdążyć na autobus szkolny. Poprawiłam jeszcze spódniczkę, zgarnęłam kluczyki z blatu i mogłam powiedzieć, że byłam gotowa na kolejny nudny dzień w szkole. Po wyjściu za drzwi wejściowe przywitały mnie pierwsze promyki porannego słońca. Chciałam jak najdłużej pozostać w tym jednym miejscu i zapamiętać ją jak najdłużej. Kochałam takie chwile, kiedy świat dopiero co budził się do życia, a ja mogłam obserwować każdy najmniejszy skrawek tego wszystkiego. Dopiero w tej chwili uświadomiłam sobie, że najlepszą decyzją jaką mogłam podjąć w swoim była właśnie przeprowadzka do San Diego. Nie miałam pojęcia dlaczego tak nagle zebrało mi się na takie głębokie przemyślenia i wiem, że mogłabym to robić jeszcze bardzo długo, kiedy z moich myśli wyrwał mnie odgłos zamykanych drzwi. Moja głowa momentalnie odwróciła się w kierunku z którego dochodził ten dźwięk. Kiedy tylko moje oczy napotkały tą jedną rzecz, a raczej osobę chciałam jak najszybciej uciec albo zniknąć z powierzchni ziemi, ale niestety moje nogi jakby wrosły w chodnik. A to wszystko przez to, że zaledwie kilka metrów ode mnie Dylan wychodził ze swojego domu. Sama nie miałam pojęcia dlaczego tak nagle histerycznie zareagowałam, ale w tej chwili nie dałabym rady zrobić choćby pół kroku na przód. Nie pomagał mi także fakt, że był ubrany w bardzo obcisłą białą koszulkę przez którą mogłam dokładnie widzieć jego mięśnie...
Z jednej strony chciałam  wsiąść do samochodu i odjechać, a z drugiej, aby podszedł do mnie i zaczął rozmowę dzięki czemu mogłabym się dowiedzieć może kilka zapomnianych szczegółów z wczoraj. Byłam pełna sprzeczności i nie potrafiłam tego wyjaśnij w żaden racjonalny sposób. Nie miałam jednak szansy ani na ucieczkę ani na zebranie się na odwagę choćby miało to nawet oznaczać kompromitację, ponieważ Dylan właśnie przechodził przez furtkę mojego ogrodzenia. Chciałam coś powiedzieć, ale nie potrafiłam wydusić z siebie nawet pojedynczego słowa, więc tylko wpatrywałam się w niego jak z każdym kolejnym krokiem był coraz bliżej mnie. Już z daleka mogła zauważyć szeroki uśmiech, który rozciągał się na jego twarzy. Nie miałam pojęcia, że jego obecność miała tak duży wpływ na mnie, ponieważ dopiero po chwili zorientowałam się, że uśmiecham się jak głupia. Dylanowi chyba jednak nie przeszkadzało moje chwilowe zaćmienie umysłu, ponieważ kiedy tylko znalazł się przy mnie dał mi gorącego buziaka w policzek i wyszeptał do ucha ciche ,Hej', ale to wystarczyło, aby moje kolana zmiękły.
Już od dawna żaden chłopak tak na mnie nie działał jak on, ale nie mogłam się rozczulać. Nie chciałam powtórki po tym wszystkim...
- Cześć Dylan - mogłam się zdobyć na te jedynie dwa ciche słowa.
- I jak się spało Holly? Ja muszę przyznać,że spałem jak niemowlę, być może miało na to wpływ nasze wczorajsze spotkanie - jego szczerość mnie rozbroiła, ale jego odpowiedź utwierdziła mnie w przekonaniu, że działo się coś więcej.
- Niezbyt się wyspałam, ale wiesz mogłam tyle nie pić- specjalnie o tym wspomniałam, aby wzbudzić w nim małe poczucie winy.
- Powinniśmy to powtarzać częściej i nie mówię tylko o obiedzie - mówiąc to poruszył zabawnie brwiami.
- Mógłbyś mi powiedzieć co masz na myśli, ponieważ nie pamiętam dokładnie całego wieczoru, ale po części to też twoja wina - kiedy to powiedziałam uśmiech Dylana momentalnie zbladł.
- Nie pamiętasz wszystkiego?! - Dylan wyglądał jakby za chwile miał zemdleć.
- Tak i jest mi przez to wstyd, ale też sama do tego doprowadziłam. Mam strasznie słabą głowę - tego właśnie obawiałam się najbardziej.
- Wiesz właśnie mi się przypomniało, że muszę do kogoś zadzwonić. Do zobaczenia - zaczynałam się już naprawdę bać, nie miałam zielonego pojęcia co takiego zrobiłam, ale musiało to być coś poważnego.
- Pa Dylan - wypowiedziałam te słowa w pustą przestrzeń, ponieważ Dylan uciekł jak oparzony.
Czułam się jakbym za chwile miała wybuchnąć płaczem, chociaż sama nie wiedziałam dlaczego. Wiedziałam jedynie tyle, że i tak byłam już spóźniona na pierwszą lekcję, więc nie musiałam się śpieszyć. Kiedy pierwszy szok ustąpił wsiadłam do auta, w którym spędziłam kilka chwil bezmyślnie patrząc na szybę i rozmyślając o tym co takiego mogło się zdarzyć wczorajszego wieczoru, ale nic nowego nie przyszło mi do głowy. W końcu jednak odpaliłam silnik i wyjechałam z podjazdu.

Dylan's POV
Holland tego pamiętała...
Jak mogłem być na tyle głupi i nie posłuchać jej kiedy mówiła, że nie może dużo wypić. Gdybym jej nie upił być może pamiętała by to co między nami zaszło... Ale z drugiej strony co z tego jeśli by to zapamiętała. Jak mielibyśmy się zachowywać wobec siebie. O mój Boże dlaczego to było takie trudne.
Z jednej strony naprawdę pragnąłem tego pocałunku i cieszyłem się jak głupi, kiedy Holland wczoraj mnie pocałowała mimo tego, że po pijaku. A z drugiej nie chciałem wyjść na napalonego nastolatka, który myśli tylko o jednym. Tak samo bylem rozdarty dzisiejszego ranka, kiedy okazało, że Holly nie pamięta co stało się kiedy odprowadziłem ją do domu. Bałem się także wyznać jej prawdę, ponieważ mogła uznać, że kłamie. Miałem ochotę walić w ścianę dopóki nie przebiłbym jej na wylot. Musiałem jednak uporządkować swoje emocje, a po ostatniej przygodzie na plaży mogłem odpuścić sobie bieganie. Jedyną rzeczą jaka mi jeszcze pomagała było to, kiedy naprawdę porządnie mogłem się komuś wygadać. Pierwszą osobą o której pomyślałem i był to jedyny słuszny wybór. Miałem tutaj na myśli Tylera i miałem wielką nadzieję, że już nie śpi, a jeżeli tak to Zorbie mu bardzo miłą pobudkę. Wyciągnąłem telefon z prawej kieszeni i dresów i wybrałem numer Tylera. Ze zdenerwowania zacząłem stukać butem o podłogę czekając, aż mój przyjaciel odbierze. Już lekko zrezygnowany, kiedy miałem już się rozłączyć Tyler odebrał.
- Dylan czy ty mnie nienawidzisz? - odezwał się zaspanym głosem i mógłbym przysiąc, że w tej chwili przeczesuje dłonią swoje włosy.
- Nie Tyler ja Cię wprost uwielbiam - mój głos wprost, aż ociekał miłością.
- Skoro mnie tak wielbisz to do cholery dlaczego mnie budzisz - także nienawidziłem, kiedy ktoś mnie budził, ale nie mogłem czekać.
- Tyler mamy bardzo ważną sprawę do obgadania - słyszałem odgłosy ekspresu do kawy, więc to oznaczało, że Tyler się za chwile ożywi.
- Zaciekawiłeś mnie. A więc co to za sprawa przez, którą zostałem wyrwany z mojego pięknego snu.
- A więc od czego by tu zacząć... Może poprostu powiem prosto z mostu. Holland mnie pocałowała - musiałem chwilę poczekać, aż Tyler przestanie się dusić.
- Że co?! Co zrobiła! - nie mogłem powstrzymać cichego śmiechu, który wydobył się z moich ust.
- Ty chyba jesteś już na tyle duży, aby znać pojęcie pocałunek - naprawdę chciałem z nim porozmawiać o tej całej sytuacji, ale nie mogłem się oprzeć, aby go trochę nie podenerwować.
- Ha ha ale jesteś zabawny. A tak na poważnie jak to się stało.
- A więc zacznę od początku. Wczoraj, kiedy biegałem po plaży złapałem psa, który uciekł, a potem okazało się że jest to pies Holly ona się ucieszyła i zaprosiła mnie na obiad, a tam wiadomo pogadaliśmy i trochę wypiliśmy. Po skończonym obiedzie wróciliśmy taksówką do domu i wtedy odprowadziłem do domu, a kiedy byliśmy pod jej drzwiami ona mnie pocałowała - miałem wrażenie, że opowiedziałem tą historie dosłownie na jednym oddechu, a potem przez chwilę nie mogłem złapać wdechu.
- Wow no to tego się nie spodziewałem. Ale w czym tu problem myślałem, że Holly Ci się podoba - czy ja naprawdę byłem, aż tak przewidywalny i czy już każdy wiedział, że ona mi się podoba.
- To jeszcze nie koniec. Problemy zaczęły się do, kiedy z nią rozmawiałem i okazało się, że nie pamięta naszego pocałunku - usłyszałem jak Tyler cicho zagwizdał pod nosem.
- No stary powiem Ci, że niezbyt przyjemna sytuacja, się nie martw się w końcu od czego masz mnie - nie miałem pojęcia co on planował, ale już zaczynałem się bać.
- Tyler co ty chcesz zrobić? - nie usłyszałem żadnej odpowiedzi, więc jak można się było domyślić Ty rozłączył się.
Nie podobało mi się to, że Tyler chce udzielać się w tej historii, ale i tak wiedziałem, że nie mógłbym go powstrzymać. Miałem jednak złe przeczucia wobec jego nowego planu.

__________________________________________________________________
W końcu się pojawił, chociaż wydaje mi się nudny i nijaki ;/ 
Ale ocenę zostawiam wam.
Niestety z większa ilościa czasu w roku szkolnym się pomyliłam, pinieważ dosłownie nie mam czasu albo siły, aby napisać rozdział :((
Będę się starała pisać w wolnych chwilach lub w wekendy.
Oczywiście komentarze mile widziane :3
To do następnego ❤