poniedziałek, 27 lipca 2015

Rozdział III

Holland's POV

Kochałam budzić się ze świadomością, że jest weekend a ja nie musiałam iść do szkoły. Naprawdę cieszyłam się na tą sobotę, ponieważ zapowiadało się, że miałam ją spędzić w miłym towarzystwie co bardzo było mi potrzebne. Od pewnego czasu mój humor nie był za dobry, ale nie mogłam dzisiaj się dołować.
Odrzuciłam kołdrę i spuściłam nogi z łóżka tak, że zwisały kilka centymetrów nad podłogą. Wciągnęłam na stopy moje mięciutkie różowe kapcie i wstałam z uśmiechem na ustach.
Takiego uśmiechu nie da się u mnie zauważyć na tygodniu...
Podeszłam do drzwi i położyłam dłoń na klamce a drzwi momentalnie ustąpiły. Zwróciłam się w stronę schodów i zaczęłam powoli schodzić w dół w połowie drogi zaczęłam się nudzić, więc stwierdziłam, że świetnym pomysłem będzie zjechanie po poręczy co nie było dobrym pomysłem, kiedy o mało co nie spadłam. Skierowałam się w stronę kuchni, ale postanowiłam jeszcze zajrzeć do salonu, aby poszukać mojego psa Leo jak zwykle wylegiwał się na swoim ulubionym fotelu. Nie miałam serca go zganiać, więc tylko podrapałam go za uchem i to wystarczyło, żeby się obudził. Razem podążyliśmy do kuchni, aby zjeść razem śniadanie jak każdego ranka. Chciałam właśnie sięgnąć po płatki, które leżały w szafce nad zlewem, kiedy mój telefon wydał charakterystyczny dźwięk oznaczający, że dostałam nową wiadomość. Sięgnęłam po telefon i zauważyłam, że Crystal napisała mi o której ma dziś przyjechać. Miałyśmy urządzić sobie nocowanie, choć jak nazwa wskazuje odbywa się ono nocą miała już przyjechać po południu, abyśmy miały więcej czasu dla siebie. Odpisałam, że o godzinie 13 byłoby świetnie a to oznaczało, że miałam coraz mniej czasu aby posprzątać. Czasami sama pytałam siebie jak taka mała osoba jak ja do tego, która mieszka sama mogła narobić takiego bałaganu. Postanowiłam odpuścić sobie śniadanie, ale nie mogłam zapomnieć o moim ,,małym" psim przyjacielu. Szybko nasypałam Leo karmy do miski oraz wlałam wody do drugiej , abym mogła zacząć z czystym sumieniem zacząć biegać po domu jak oszalała i zbierać swoje brudne ciuchy z podłogi. Czasem myślę o tym, że mogłabym od razu po sobie sprzątać, ale potem przypominam sobie, że ja to ja i to na pewno by to nie wypaliło. Na 5 minut przed umówioną godziną skończyłam sprzątać zadowolona z siebie i mocno zmęczona padłam na fotel, aby odzyskać swoje utracone siły, które straciłam w walce z tym całym brudem i w tej oto chwili zauważam, że oczywiście zapomniałam się przebrać w coś innego niż piżama. Prawie umierając ledwo ledwo wczołgałam się na samą górę schodów, na szczycie szczęśliwa jak nigdy, że udało osiągnąć mi się taki sukces poszłam do łazienki, aby choć trochę odświeżyć się po tym całym poranku. Zauważyłam także na wannie moje ciuchy, które całym na szczęście naszykowałam sobie wczorajszego wieczoru. Właśnie zadzwonił dzwonek do drzwi, kiedy ja zapinałam ostatni guzik w moich jeansach, spojrzałam jeszcze tylko szybko w lustro i stwierdziłam, że nie jest tak źle, wygładziłam jeszcze moje nieokiełznane loki i podekscytowana dzisiejszym dniem zbiegłam ze schodów przeskakując po dwa schodki, aby jak najszybciej otworzyć Crystal. Cała w skowronkach podbiegłam do drzwi i chyba troszkę za mocno je otworzyłam, ponieważ uderzyły w ścianie, ale nie przejmowałam się tym za bardzo, kiedy na progu mojego domu stała moja najlepsza przyjaciółka. Zaczęłyśmy się przytulać i piszczeć, ta bardzo, że przechodzący obok ludzie patrzyli na nas jak na wariatki, ale nam to nie przeszkadzało, ponieważ byłyśmy razem.Wciągnęłam ją do środka i zaczęłam się jej uważnie przyglądać a ona mi. Zawsze wyglądała pięknie idealna cera, lśniące włosy i idealna figura, a teraz wyglądała jeszcze lepiej, kiedy ostatnio ścięła włosy. Tak naprawdę byłyśmy swoimi przeciwieństwami, ale i tak zostałyśmy przyjaciółkami nad życie. Kiedy tak rozmyślałam nad tym, uśmiechnęła się figlarnie, tym uśmiechem nie jednemu facetowi zawróciła już w głowie. Jeszcze raz mocno ją przytuliłam chciałam abym wiedziała jak bardzo dużo dla mnie znaczy, kiedy się odezwała : - Hej wystarczy już tych czułości bo zaraz się popłacze i trochę za mocno mnie ściskasz - odwzajemniła mój uścisk i dopiero się puściłyśmy, - Ja tylko bardzo cieszę się, że Cie widzę i chyba dobry powód, aby się rozpłakać - pociągnęłam ją za rękę i obie skierowałyśmy się w stronę salonu.
- O mój boże Crys, kiedy my się ostatnio widziałyśmy przez te twoje studia nie masz dla mnie czasu - zrobiłam nadąsaną minę, ale i tak bardzo się cieszyłam, że studiuje i robi coś ze swoim życiem.
- Oj Holly jeśli chcesz do mnie przyjść do mnie kiedyś na wizytę to studia są mi potrzebne - Crystal już od dziecka chciała zostać lekarzem i jej dziecięce marzenie już powoli się spełniało.
- Oj chce, chce i to bardzo no, ale już dobrze opowiadaj co u ciebie - ja dopiero kończyłam liceum i byłam na ostatnim roku, więc troszkę zazdrościłam jej, że może już studiować, ale tylko troszkę.
Następne przynajmniej 2 godziny upłynęły nam na rozmowach tak naprawdę o wszystkim i o niczym Crys zdradziła mi także, że na jej wydziale spodobał się pewien chłopak o imieniu Mark byli już razem na dwóch ,,spotkaniach" ona nie uważała, tego za randki, ale ja sądziłam inaczej i mówiła, że jak narazie to nic poważne, choć z jej opowieści można było wywnioskować, że i tak już go bardzo lubi. Po tym całym czasie spędzonym na kanapie postanowiłyśmy się trochę poruszać i przygotować coś do jedzenia na nasz wspólny wieczór. Postanowiłyśmy przygotować sobie naleśniki, może nie była to za dobra pora na takie danie, ale miałyśmy na nie wielką ochotę. Kiedy już wyciągnęłam już wszystkie składniki i miałyśmy właśnie robić ciasto usłyszałyśmy pisk opon i odgłos silnika samochodu. Crystal oczywiście jak zawsze ciekawa  świata nie mogła się powstrzymać i z głupkowatym uśmiechem podbiegła do okna i była bardzo ,,dyskretna'' tak bardzo, że było widać jej tylko całą twarz. Sama nie mogłam też się powstrzymać i obie patrzyłyśmy ciekawsko przez okno. Naszym oczom ukazał się widok jak mój nowy sąsiad wjeżdża do garażu nawet niczego sobie samochodem a, kiedy wyszedł włosy miał w nieładzie co dodawału mu uroku... Chwila o czym ja mówię? Przecież on mi się nawet nie podoba...
Widziałam też kątem oka, że Crystal patrzy jak zaczarowana, a kiedy wreszcie odzyskała zdolność mowy powiedziała : - Holly dlaczego nic nie mówiłaś, że mieszkasz koło takiego przystojniaka - próbowała wyglądać groźnie, ale nie za bardzo jej to wyszło.
- A czym tu się chwalić, wprowadził się dopiero kilka dni temu nawet go nie znam dobrze - odeszłam od okna udając znudzoną, nie byłam za dobrą aktorką, ale może choć tym razem mi się udało.
- Moim zdaniem jednak czymś takim się chwalić ten gość był nieziemsko przystojny - widziałam jak oczy zaczynają się jej świecić, ale niestety Crys miała jedną malutką wadę, a było nią to, że zakochiwała się w nieodpowiednich chłopakach zazwyczaj był to jakiś palant albo inny dupek, który zrywał z nią po kilku dniach.
- Nie ekscytuj się już tym tak a tak poza tym ty masz Marka, więc jak narazie inni faceci nie powinni cie interesować - na tym ucięłam temat Dylana i wróciłyśmy do naszego wcześniejszego zajęcia.
Z naszym smażeniem trochę nam zeszło i kiedy usiadłyśmy na kanapie w salonie przed telewizorem zrobiła się 20:00. Do odtwarzacza DVD wrzuciłyśmy nasz ulubiony film a mówię tutaj o filmie ,,Pamiętnik''. Kiedy skończyłyśmy oglądać byłyśmy otoczone zużytymi chusteczkami i resztkami po naszych naleśnikach, a że byłyśmy już naprawdę zmęczone i najedzone ułożyłyśmy się wygodnie na kanapie i zasnęłyśmy.

***

Następnego dnia obudziłyśmy o świcie, a przynajmniej tak mi się wydawało, ale kiedy spojrzałam na telefon , który przy okazji mnie oślepił okazało się, że jest po 10 a Crystal musiała wracać o 11. Niestety nie mogłam nic zrobić, aby zatrzymać ją na dłużej chyba że... Nie nie mogłam, Crystal musiała się uczyć, ponieważ niedługo będzie zdawała egzaminy i bardzo poważnie do tego podchodzi. Nawet nie pozwoliła zrobić sobie śniadania, ponieważ tak bardzo się śpieszyła. Kiedy żegnałyśmy się na progu długo ją przytulałam i nie chciałam puścić. Na takie właśnie dni jak wczoraj czekałam cały tydzień, ale było mi bardzo smutno, kiedy się kończyły. Crystal pocieszała mnie, że jeszcze nie raz się zobaczymy i to już niedługo, ale ja bardzo mocno przeżywałam takie rzeczy. Ale w końcu nadeszła ta chwila, kiedy musiałam ją puścić, kiedy przyjechała jej zamówiona taksówka. Długo jeszcze stałam na progu machając mimo tego, że już odjechała. Z ciężkim sercem weszłam z powrotem do domu i myślałam nad moimi planami na resztę dnia,a tak naprawdę to nie miałam jeszcze żadnych planów. W końcu zdecydowałam się na drzemkę mimo tego, że niedawno wstałam, ale nie miałam nic ciekawszego do roboty.

Tyler's POV

Miałem nadzieję, że mój plan uda się w 100%  wiedziałem też, że narażam się na niebezpieczeństwo ze strony Holland, ale ja robiłem to wszystko dla niej nie mogła ciągle rozpamiętywać przeszłości. Wszystko było dokładnie przygotowane wystarczyło tylko wcielić mój plan w życie. Miałem też świadomość,że może to nie wypalić, ale odsunąłem od siebie te myśli. To musiało się udać, ponieważ jak narazie nie miałem innych pomysłów. Nadszedł czas, aby zacząć część pierwszą, a polegała ona na tym, że musiałem zorganizować wspólne spotkanie Dylana I Holland. Postanowiłem, że ściągnę ich do mojego domu wtedy to się nie wyda podejrzane. Jak pomyślałem tak też zrobiłem, na pierwszy ogień padł Dylan a więc po krótkich poszukiwaniach w telefonie wybrałem jego numer i już po chwili odebrał : - Ty to jednak umiesz dotrzymywać obietnic - przypomniała mi się sytuacja z kawiarni i już miałem idealny pretekst do zaproszenia go. - No widzisz jakiego masz super przyjaciela i dzwonię właśnie, aby wynagrodzić ci to, że wtedy tak szybko wyszedłem, więc może wpadłbyś tak za godzinkę. Co ty na to? - miałem wielką nadzieję, że się zgodzi, ponieważ bez niego ten plan nie miał sensu. - Masz szczęście bo akurat mam czas a więc za godzinę u ciebie. To do zobaczenia. - Narazie - wszystko szło po mojej myśli.
Teraz wystarczyło, aby przekonać Holland, żeby się ruszyła ze swojego domu. Jej numer miałem akurat w szybkim wybieraniu. Do niej nie było się tak łatwo dodzwonić, ale po trzech sygnałach w końcu mi się to udało  : - Tyler jak śmiesz przerywać mi popołudniową drzemkę?! - Holly urządzała sobie takie drzemki rano, popołudniu i wieczorem... Ale na szczęście tylko w weekendy, ponieważ wtedy miała na to czas.
- Nie przeżywaj tak robię to dla Ciebie, abyś się w końcu trochę ruszyła - czasami musiałem ją siłą wyciągać z domu, aby w gdzieś ze mną wyszła, czasami była strasznym leniem. - Ohh no dobra, ale wisisz mi przysługę za to - aż się zdziwiłem, że tak łatwo poszło i nie musiałem dłużej jej przekonywać. - Niech Ci będzie, a więc za godzinę u mnie. Do zobaczenia. - Narazie - wciąż nie mogłem uwierzyć, że się udało, ale dopiero połowa drogi za mną mam nadzieję, że będzie mi tak dobrze szło aż do końca i Holly nie zdenerwuje się za bardzo. Teraz wystarczyło tylko czekać i patrzeć jak wszystko się potoczy.
Dokładnie godzinę później usłyszałem odgłos samochodu podjeżdżającego pod mój dom. Szybko podbiegłem do okna i pierwszą osobą okazał się Dylan i w tej właśnie chwili cieszyłem się, ze Holland zazwyczaj się spóźniała, ponieważ nie chciałem aby oboje przyjechali dokładnie na czas i zobaczyli siebie. Nie dałem nawet szansy Dylanowi, aby zadzwonić dzwonkiem do drzwi, ponieważ już je otworzyłem , kiedy on dopiero wchodził po schodkach. Chyba trochę go tym przestraszyłem, ponieważ o mało co nie spadł ze schodów.
- Tyler czy ty zawsze czatujesz w oknie na swoich gości - i szturchnął mnie po przyjacielsku w ramię, gdybyśmy nie mieli ważnej sprawy do załatwienia chętnie bym mu oddał.
- Nie na wszystkich, ale na tych ważnych czasami - szybko wprowadziłem go do domu, ponieważ coś czułem, że zaraz przyjedzie Holland a nie chciałem by szybko sobie poszła.
- Hej mogę skorzystać z toalety?
- Tak pewnie musisz iść do końca korytarza i zobaczysz po lewej drzwi - kiedy tylko się oddalił usłyszałem, że Holland właśnie podjechała, ale muszę przyznać ma świetnie wyczucie czasu.
Wybiegłem jej na przeciw jej też nie dałem szansy dotarcia chociaż pod drzwi. Spodziewałem się podobnej reakcji do Dylana i nie zawiodłem się, kiedy wybiegłem z domu jak oparzony Holland aż pisnęła.
- O boże Tyler czy ty się bawisz w jakiegoś psychopatę, że musisz tak na mnie wyskakiwać?! - zrobiła swoją typową nadąsaną minę i poszła za mną do domu.
- Ja tylko bardzo się ucieszyłem, że przyjechałaś i chciałem Cię przywitać czy to źle ? - spojrzałem na nią swoimi smutnymi oczami i zrobiłem przepraszającą minę to zawsze na nią działało i nie umiała długo się na mnie gniewać.
- Bardzo się ciesze jak wyskakujesz na mnie i mnie dodatkowo straszysz. Ale już nieważne lepiej mi powiedz co to stał za samochód przed twoim domem bo raczej nie twój - nie wiedziałem czy wyjawić już jej całą prawdę, kiedy ona sama mnie uratowała.
- Chyba zostawiłam telefon w samochodzie zaraz wracam - akurat kiedy ona wyszła wrócił Dylan to ich wyczucie czasu zaczęło mnie irytować.
- Czy ktoś jeszcze przyjechał, ponieważ wydawało mi się, że z kimś rozmawiałeś - spojrzał na mnie swym podejrzliwym wzrokiem, miałem ochotę już mu wyjaśnić całą sytuację, ale wolałem poczekać na Holly.
- Taak jest jeszcze jedna osoba, ale to niespodzianka i będziesz musiał poczekać, ponieważ na chwilę wyszła, a teraz chodźmy do salonu - właśnie kiedy posadziłem Dylana na kanapie usłyszałem trzask drzwi frontowych, więc nadszedł czas, aby wszystko powiedzieć.
Poszedłem po Holly, która była już nieco zdezorientowana i chciała wiedzieć co się dzieje, ale wszystko miało się wyjaśnij w salonie. Nic jeszcze nie mówiłem tylko zaciągnąłem ją do salonu, a kiedy tam weszła i zobaczyła Dylana siedzącego na kanapie momentalnie zamarła mogło się wydawać, że na minute lub dwie, ale były to tylko sekundy, a było widać tez po nim, że nie bardzo się orientuje w tej sytuacji i oboje patrzyli na siebie osłupieni. Pierwsza odzyskała głos Holly i powiedziała : - Co on tutaj robi, co tu się dzieje?! Tyler co ty znowu wymyśliłeś! - oczywiście od razu zakładała, że to mój pomysł, chociaż się nie myliła nie mogła mnie tak od razu oskarżać. - Holly spokojnie ja to robię dla was a w szczególność dla Ciebie - w międzyczasie rzuciłem Dylanowi poduszkę gdyby Holland miała zamiar go uderzyć. - Jak mam być spokojna gdy za moimi plecami robisz takie rzeczy! - wiedziałem, że potrafi być wybuchowa i nie zawsze mogłem przewidzieć co zrobi. - Obiecuję, że to ostatni raz a teraz chciałbym wam to wszystko wytłumaczyć i proszę Holly usiądź nie będziesz przecież tak stała jak kołek. - Ha ha bardzo śmieszne.
W skrócie opowiedziałem im historię o tym jak Holland i Dylan się poznali o naszym spotkaniu z Dylanem po latach i o tym, że nie wiedzieli, że mają tego samego przyjaciela. Po tym całym wyjaśnieniu wszyscy troszkę się odprężyliśmy choć Holly nie do końca. A nawet obejrzeliśmy razem film, ale musiałem siedzieć pośrodku nich, ponieważ Holly nie była jeszcze do końca przekonana, że Dylan to zupełnie miła osoba i aby nie musiała się stresować.


__________________________________________________________________
A więc w końcu dodaję ten trzeci rozdział po tak długim czasie w sumie nie wiem dlaczego tak długo z nim zwlekałam. Mam nadzieję, że ktoś to jeszcze czyta,a jeśli czyta to proszę niech komentuje :3
I przy czytaniu zwróćcie uwagę na podkreślone wyrazy, ponieważ są one linkowane.
To do następnego ♥



poniedziałek, 6 lipca 2015

Rozdział II

Dylan's POV

Po wniesieniu i ustawieniu wszystkich mebli w domu nadal zostało mi dużo miejsca z, którym nie miałem zielonego pojęcia co zrobić. Mój dom wyglądał jak typowe mieszkanie faceta, choć mieszkałem sam w domku jednorodzinnym. Zdecydowanie brakowało tam kobiecej ręki, ale to było niemożliwe, ponieważ od dłuższego czasu byłem singlem. Jedyną kobietą jeśli mogę to tak nazwać, była moja suczka Maggie.
Po uporządkowaniu wszystkiego nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Mimo tego, że bardzo cieszyłem się z tej przeprowadzki doskwierała mi samotność. Jedyną osobą, którą znałem w San Diego był mój przyjaciel z dawnych lat szkolnych Tyler Posey, z którym nie utrzymywałem kontaktów od lat. Choć wciąż miałem jego numer miałem pewne obawy czy go nie zmienił. Postanowiłem to sprawdzić i chwyciłem swoją komórkę.
Wybrałem jego numer pod jego imieniem i czekałem... Po 5 sygnale straciłem już nadzieję i już miałem się rozłączyć, gdy usłyszałem głos z drugiej strony, który powiedział : - Halo? Kto mówi? - słyszałem w jego głosie niepewność. - Z tej strony Dylan O'Brien, wiem że możesz mnie nie pamiętać chodziliśmy razem do szkoły Mira Costa High School  - w szkole byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, byliśmy dla siebie jak bracia, ale po liceum kontakt się urwał. - Czy to jest żart? Czy ja właśnie rozmawiam z moim najlepszym kumplem Dobsem*?! Proszę powiedz, że to nie jest żart - coś mi mówiło, że chyba jednak mnie pamiętał. - Nie to nie żart Ty, właśnie przeprowadziłem się do San Diego - czułem, że nasza przyjaźń nie była do końca zakończona. - Dlaczego wcześniej nie zadzwoniłeś i nic nie mówiłeś?  - Wiesz było mi głupio, w końcu przez pewien czas nie mieliśmy kontaktu - mimo tego cieszyłem się, ze znowu ze sobą gadamy jak dawniej.
-Hej to już nieważne ważne jest to, że zadzwoniłeś i teraz musimy się koniecznie spotkać. -Miałem to samo zaproponować, może spotkamy się w kawiarni Central Perk za 30 minut? - to spotkanie po latach miało odnowić naszą przyjaźń. -Świetnie a więc spotkamy się na miejscu, do zobaczenia. - kiedy to powiedział usłyszałem dźwięk, który oznaczał koniec rozmowy.
Dla niektórych pół godziny mogło to być dużo, ale nie dla osoby całej umazanej niebieską farbą. Uroki nowego domu. Szybko wbiegłem po schodach do mojej jeszcze nie do końca urządzonej sypialni.Czasami sam siebie pytałem po co kupiłem dwuosobowe łóżko. Może sam jeszcze wierzę, że znajdę ,,tą jedyną". Podszedłem do szafy i rozsunąłem podwójne drzwi, zazwyczaj panowały tam odcienie szarości i czerni, ale zauważyłem niebieską koszulkę wciśniętą w róg szafy, jak na mnie była to ogromna zmiana. Wcisnąłem ją na siebie pomimo tego, że była cała pognieciona jakoś nigdy mi to nie przeszkadzało, zabrałem jeszcze czarne spodnie, zamknąłem szafę i wyszedłem z pokoju. Skierowałem się w stronę mojej małej łazienki, nie miałem czasu na prysznic, a więc tylko przemyłem szybko twarz. W tym całym pośpiechu zdążyłem spojrzeć na zegarek i zauważyłem, że zostało mi tylko 15 minut. Wybiegłem z domu jak oparzony o mało co nie przerwcając się na schodach. Podbiegłem szybko do drzwi garażowych i otworzyłem je pilotem, gdy się uniosły ujrzałem moje nowiutkie czerwone Audi A1. Wsiadłem do auta i wyjechałem, nie przejechałem nawet kilku metrów, kiedy przypomniałem sobie o nie zamkniętych drzwiach. Zirytowany wysiadłem z samochodu i kliknąłem przycisk na pilocie a już po kilku sekundach same zaczęły się opuszczać. Już lekko zdenerwowany ruszyłem z piskiem opon, aby się trochę odstresować włączyłem radio, ale niestety mój pech chciał, aby leciały same reklamy, więc zacząłem przeskakiwać po stacjach. Kiedy nie znalazłem nic ciekawego kliknąłem off i radio momentalnie ucichło. Od czasu mojego przyjazdu nie miałem w ogóle czasu aby rozejrzeć się po okolicy, aż do teraz. Wyglądając za okno pierwsze co rzucało się w oczy to malownicze plaże, jak narazie puste ze względu na wczesną porę, choć nie dało się nie zauważyć kilku surferów korzystających ze świetnej pogody i fal. Właśnie to też skłoniło mnie, aby się tu przeprowadzić, w młodości, kiedy miałem możliwość sam pływałem na desce a teraz będę mógł to robić praktycznie codziennie. Jadąc dalej plaże ustępowały miejsca coraz to większym budynkom i wieżowcom. Choć kochałem spokój i ciszę to lubiłem wyrwać się do miasta czasem tylko po to, aby popatrzeć na ludzi, sklepy czy ogromne bilbordy. Wyjeżdżając za zakrętu miałem przed oczami kawiarnię w, której miałem spotkać się z Tylerem. Wjeżdżając w ulicę już dało się zauważyć, że będzie trudno znaleźć miejsce, ale po kilku okrążeniach udało mi się znaleźć miejsce dla mnie. Wysiadając z auta oczywiście upuściłem kluczyki i już miałem po nie sięgnąć, kiedy jakaś szczupła dłoń podniosła je za mnie. Spojrzałem więc do góry próbując dostrzec osobę stojąca przede mną, ale uniemożliwiało mi to słońce padające prosto na moją twarz. Zasłaniając ręką oczy dostrzegłem przed sobą drobną blondynkę o niebieskich oczach trzymającą w dłoni moje kluczyki.
- To chyba twoje - mówiąc to podała mi klucze muskając palcami moją dłoń.
- Tak, dziękuje - głos w mojej głowie mówił mi, że z tą dziewczyną jest coś nie tak i, że przysporzyła by mi nie jednych kłopotów.
- Ładny samochód - uśmiechnęła się figlarnie.
- Dzięki za pomoc, ale się śpieszę. To narazie - chciałem stąd jak najszybciej odejść i tak byłem już spóźniony.
- Mam nadzięje, że do zobaczenia - odeszła oglądając się jeszcze przez ramię i puściła mi oczko.
Zmieszany tą całą sytuacją wszedłem przez drzwi kawiarni a nad moją głową rozdzwięczał dzwonek. Rozejrzałem się po pomieszczeniu i zauważyłem chłopaka odwróconego do mnie plecami siedzącego w kącie z burzą czarnych włosów. Mój ,,niezawodny" instynkt kazał mi pójść w tamtym kierunku i tak też zrobiłem. Podchodząc do stolika już prawie miałem pewność, że chociaż tym razem się nie pomyliłem. Nie wiedziałem co zrobić, czy usiąść czy go zaczepić. Nie zdążyłem jednak podjąć decyzji, kiedy Tyler wstał i uśmiechnął się do mnie w znany mi sposób. Nie zdążyłem jeszcze nic powiedzieć, kiedy Ty rzucił się na mnie i mocno uścisnął, ten uścisk nadrabiał wszystkie lata, kiedy się nie widzieliśmy.
- Hej stary nie mogę oddychać i ludzie się gapią - dla żartu wstrzymałem oddech, ale tak naprawdę cieszyłem się równie mocno jak on.
- Niech patrzą, w końcu nie zawsze mają okazje widzieć dwóch najlepszych kumpli po latach - jednak uwolnił mnie ze swojego żelaznego uścisku i obaj usiedliśmy. Nie minęła nawet chwila a podeszła do nas kelnerka i zapytała : - Coś dla panów? - była to wysoka brunetka o niezwykle ciemnej karnacji i zielonych oczach, była starsza od nas to było widać, jak na moje oko mogła mieć 24 lata.
Tyler wziął do ręki menu, spojrzał tylko na nie i powiedział : - Poproszę duże latte macchiato - uśmiechnął się do dziewczyny i oddał jej kartę. - A dla pana? - zwróciła się w moją stronę. - Poproszę to samo - nie miałem zbyt ochoty, ale nie chciałem siedzieć z pustymi rękami,
- Nieźle stary zawsze miałeś powodzenie u dziewczyn - od razu przypomniały mi się moje stare lata w liceum.
- Ale czemu tak nagle o tym wspominasz - byłem lekko zmieszany jego zachowaniem.
- No jak to czemu widziałem Cię przed lokalem jak gadałeś z jakąś dziewczyną - miał swój głupkowaty uśmiech na twarzy, który często mnie irytował.
- Ona mi tylko pomogła podnieść kluczyki nie ma o czym mówić w ogóle nie jest w moim typie - aby uniknąć dalszych tłumaczeniem sięgnąłem po moje latte, które właśnie przyniosła nam kelnerka.
- Taaak? A kto jest w twoim typie? - wiedziałem, że już nie odpuści.
- No wiesz takie ładne rudowłose dziewczyny o brązowych oczach... - powiedziałem za dużo, ale teraz wiedziałem, że będzie drążył temat.
-  Ooo mój mały Dylan się zakochał - mimo tego, że był moim kumplem miałem ochotę mu przywalić, ale tak ,,lekko".
- Nie zakochałem się, tylko mi się spodobała jedna dziewczyna - nie kłamałem ona naprawdę mi się podoba.
- No dobrze nie wierze Ci, ale kto to jest, jak się nazywa i ile ma lat - Ty kochał mi robić przesłuchania.
- To moja sąsiadka, ma na imię Holland i jest trochę młodsza od nas. Masz jeszcze jakieś pytania detektywie?
- Ha ha bardzo śmieszne, ale zaczekaj mówisz,że ma na imię Holland? - widać było w jego oczach, ze chyba ją zna.
- No tak, ale dlaczego pytasz. Znasz ją? - słyszałem jak mruczy pod nosem.
- Co mówiłeś? Wiesz muszę niestety już lecieć, ale jeszcze dziś do Ciebie zadzwonię i się zgadamy - rzucił na stolik 20$ i wybiegł z kawiarni.
Nie wiedziałem co się stało, że nagle musiał iść, nawet nie zdążył dopić swojej kawy. Nie miałem zamiaru siedzieć tam sam, wystawiony na wzrok innych osób, więc wyjąłem 30$ z portfela, chwyciłem kurtkę i wyszedłem zostawiając za sobą dźwięk dzwonka.

*Dobs - ksywka Dylana z lat szkolnych

__________________________________________________________________
A więc jak obiecałam rozdział jest troszkę dłuższy od poprzedniego, ale nie zbyt długi bo bałam się, że wtedy nikt go nie przeczyta :)
Ale jeśli ktoś dotrwał do końca i chciałby wiedzieć co bedzie działo się dalej niech napisze tam na dole w komentarzu :3
Komentarze bardzo motywują i dają mi wiele radości, więc za każdy od razu dziękuje ♥