poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Rozdział IV

Holland's POV

Bardzo lubiłam urządzać sobie z Tylerem wieczorne maratony filmowe podczas, których graliśmy w wymyślone przez nas gry np. Kto dłużej wytrzyma bez snu. 
Wiem, że może się to wydawać dziecinne, ale właśnie dzięki takim wieczorom uśmiechałam się naprawdę szczerze.
Choć ten wieczór nie należał do typowych, a miałam tutaj na myśli niespodziewanego gościa, czyli Dylana. Nie miałam pojęcia o intrydze, którą wymyślił Tyler przez co byłam zmuszona do spędzenia z nim wieczoru. Tak naprawdę Dylan nie zrobił mi nic złego ani nic z tych rzeczy, ale czując jego obecność byłam nieco skrępowana. Nie pomagały mi także wciąż nawracające wspomnienia. Jeszcze nigdy podczas takich wieczorów nie zdażyło mi się abym zasnęła pierwsza, ale dzisiaj po obejrzeniu filmu moje oczy zaczęły momentalnie się zamykać, a dodatkowo nie pomagał mi fakt, że chłopcy zaczęli rozmawiać o ostatnim meczu przez co do mojego zmęczenia doszło znudzenie. Poinformowałam Tylera o tym, że będę się już zbierać, a słysząc to Dylan wstał szybko z kanapy i powiedział, że też będzie już wracał. Nie będę kłamać zrobiło mi się miło, kiedy to usłyszałam, ale nie dałam nic po sobie poznać. Pożegnałam się z Tylerem i wyszłam frontowymi drzwiami, a Dylan tuż za mną. Wsiadłam do swojego auta i spojrzałam jeszcze w wsteczne lusterko, aby sprawdzić czy Dylan robi to samo. Pierwsza wyjechałam z podjazdu Tylera i skierowałam się na drogę i nie mogłam się oprzeć, aby nie zerknąć czy jedzie za mną. Może mi się wydawało a może nie, że Dylan uśmiechał się pod nosem, ale nie mogłam się dłużej przyglądać wolałam się skupić na drodze mimo tego, że ulice już prawie całkowicie opustoszały wolałam zachować ostrożność. Całą drogę powrotną spędziłam w ciszy nie miałam nawet ochoty słuchać radia. Jazda choć zazwyczaj była krótka dziś dłużyła się niemiłosiernie, więc bardzo ucieszyłam, kiedy w końcu podjechałam pod swój dom. Wyciągnęłam kluczyki ze stacyjki zgarnęłam swój telefon z fotela pasażera i wysiadłam z samochodu nie zapominając o włączeniu alarmu. Kiedy szłam w stronę drzwi frontowych Dylan zajechał pod swój dom i precyzyjnie zaparkował. Krzyknął do mnie jeszcze dobranoc uśmiechając się przy tym promiennie i nie zdążyłam nawet odpowiedzieć, ponieważ zniknął już za drzwiami swojego domu. Otworzyłam drzwi kluczem przytwierdzonym do breloczka, który dostałam od swojej mamy w prezencie zawsze przywoływał on mi na myśl miłe wspomnienia. Położyłam klucze na stoliku przy wejściu i odwiesiłam kurtkę na wieszak, ponieważ wieczory ostatnio robiły się coraz chłodniejsze. Nie musiałam także długo czekać, aby przybiegł do mnie Leo. Podrapałam go za uszami i podążyłam w stronę schodów, a dalej do mojej sypialni, w której szybko się przebrałam w piżamę i otuliłam się szczelnie kołdrą, szepnęłam dobranoc do Leo, który spał w nogach mojego łóżka i zasnęłam.

*następnego dnia*

Obudziłam się z pulsującym bólem z tyłu głowy. Sturlam się z łóżka w sposób na naleśnika i włożyłam na stopy moje kapcie. Poprawiłam jeszcze kołdrę oraz poduszki i wyszłam z sypialni. Nie miała pojęcia jak, ale z każdym krokiem mój ból się nasilał. Skierowałam się do łazienki na parterze i nacisnęłam klamkę, a drzwi po sekundzie ustąpiły. Uklęknęłam przy szafce pod umywalką, w której trzymałam leki. Zaczęłam przeglądać wszystkie  jakie mi wpadły w ręce, ale nie było żadnych na mój problem. Zrezygnowana skierowałam się w stronę kuchni mając nadzieję, że tam coś znajdę. Sięgnęłam lewą dłonią po stołek barowy, a prawą przytrzymałam się blatu kuchennego na wypadek gdybym miała upaść. Otwierałam po kolei wszystkie szafki, ale dopiero w ostatniej znalazłam tabletki, które mnie interesowały. Zeskoczyłam ze stołka i z tabletkami w dłoni podeszłam do zlewu, aby nalać sobie wody. Wyciągnęłam szklankę z szafki, która była nad umywalką i czekałam aż zimna woda napełni naczynie. Kiedy już wypiłam tabletki mój brzuch się odezwał i oznajmił, że jest głodny. Wiedziałam tylko czego nie chce na śniadanie. Po ostatnim wieczorze z Crystal mam naleśników dość na najbliższy czas. Zamyślona otworzyłam lodówkę i dopiero po chwili, kiedy w końcu włączyło się moje logiczne myślenie zauważyłam, że moja lodówka świeci pustkami. No dobra jeżeli ktoś potrafi najeść się połówką cytryny i przeterminowanym majonezem to proszę bardzo, ale ja nie miałam zamiaru. Jedynym dobrym wyjściem było wybranie się na zakupy. Chyba właśnie ten rodzaj zakupów jest jedynie znienawidzony przez kobiety.
Jeżeli to w ogóle możliwe...
Nie mogłam się też wybrać do sklepu w piżamie mimo, że była urocza. Przypomniałam sobie o moich ubraniach w toalecie, które dało się jeszcze włożyć. Na szczęście nie musiałam nakładać makijażu, więc nie spędziłam tam za dużo czasu. I tak oto ubrana w białą bluzeczkę na cienkich ramiączkach, spódnice do kostek ze swoją ulubioną torbą na ramieniu i brązowych sandałkach oraz włosach związanych w luźny koczek, aby mi nie przeszkadzały chwyciłam klucze do samochodu  i wyszłam z domu. Poranek okazał się wystarczająco ciepły na moje szczęście. Przekręciłam jeszcze dwa razy kluczem w drzwiach i podeszłam do mojego samochodu. Oczywiście moja pamięć lubi płatać mi figle i kiedy pociągnęłam za klamkę drzwi nie ustąpiły. Po chwilowych zastanowieniu się przypomniałam sobie, że wczoraj włączyłam alarm w samochodzie. Po rozwiązaniu problemu wsiadłam do auta i usiadłam na fotelu kierowcy i w tym samym czasie zapięłam pas bezpieczeństwa. Włożyłam kluczyk do stacyjki i przekręciłam, ale stało się jedno wielkie nic. Nie usłyszałam tak dobrze znanego mi odgłosu silnika. Spróbowałam jeszcze raz i znowu nic, a ta sytuacja powtórzyła się jeszcze kilka razy. Spojrzałam na wskaźnik paliwa, ale okazało się, że tego paliwa poprostu tam nie ma. Miałam pusty bak i nie mogłam nic z tym zrobić. Zrezygnowana wysiadłam z samochodu i już miałam iść do domu, kiedy usłyszałam za plecami odgłos zamykanych drzwi. Kiedy się odwróciłam zauważyłam Dylana wychodzącego ze swojego domu i kiedy podchodził do swojego Audi nasze spojrzenia się spotkały i pomachał w moją stronę, a ja niepewnie mu odmachałam. Nie zdążyłam nawet powiedzieć jednego słowa, ponieważ mnie wyprzedził :
- Dzień Dobry sąsiadko wybierasz się gdzieś? - uśmiechnął się do mnie, a w jego oczach można była zauważyć iskierki.
- Taki miałam plan, ale niestety mój samochód mi na to nie pozwolił - podeszłam bliżej ogrodzenia, abym mogła go lepiej słyszeć, a on zrobił to samo.
- O to widzisz masz szczęście, ponieważ akurat jadę do centrum.
- Nie nie chce Ci robić kłopotu poprostu zamówię taksówkę - nawet zaczęłam powoli odchodzić.
- Jaki kłopot nie wygłupiaj się. No chodź ja nie gryzę - i zaczął się uśmiechać pokazując rzad swoich śnieżnobiałych zębów.
- No dobrze, ale naprawdę nie musisz tego robić - skierowałam się w stronę furtki.
- Dla mnie to tylko przyjemność - wyciągnął w moją stronę dłoń, którą po chwili niepewnie ujęłam.
Pociągnął mnie w stronę auta i otworzył przede mną drzwi od strony pasażera. Ostrożnie usiadłam i zaczęłam się rozglądać. Ten samochód robił ogromne wrażenie na zewnątrz a w środku także wyglądał bardzo nowocześnie i stylowo. W tym czasie Dylan okrążył samochód otworzył drzwi i usiadł na swoim miejscu. Przez chwilę spoglądaliśmy na siebie w milczeniu, ale nie trwało to długo, ponieważ Dylan odpalił samochód i powoli wyjechaliśmy z pod jego domu. Chyba bardzo poważnie potraktował swoje zadanie, ponieważ był cały skupiony na drodze rozciągającej się przed nami, ale dzięki temu mogłam się bliżej mu przyjrzeć. Musiałam to przyznać oczywiście nie głośno, że Dylan był naprawdę był przystojnym mężczyzną z tą swoją fryzurą jakby dopiero co wstał z łóżka i błyszczącymi brązowymi oczami, kształtną szczęką i...

STOP! To zaszło za daleko, zostańmy przy tym, że jest przystojny...
Miałam ochotę się odezwać, aby przerwać tą niezręczną ciszę, ale Dylan znowu mnie uprzedził:
- Czemu tak na mnie patrzysz mam coś na twarzy - mówiąc to roześmiał się w dziwnie znajomy mi sposób.
- Nie nie tak tylko patrzę - poczułam jak pod wpływem jego słów moje policzki zaczęły się rumienić.
- Może porozmawiamy o czymś, aby w końcu przerwać tą ciszę. Może opowiesz mi coś o sobie - uśmiechnął się delikatnie,a w jego oczach zaczęły tańczyć małe iskierki.
- Nie ma co opowiadać. Może ty mi lepiej zdradzisz dlaczego się przeprowadziłeś do San Diego - wsunęłam opadający kosmyk włosów za ucho.
- Ohh zmiana tematu sprytnie. Od dziecka fascynowało mnie to miasto i było to moim marzeniem, aby się tu przeprowadzić oraz potrzebowałem zmian... A co z tobą, bo chyba nie mieszkasz tu od dziecka - spojrzał na mnie pytającym wzrokiem, a na jego czole pojawiły się ledwo zauważalne zmarszczki.
- Wychodzi na to, że mamy coś wspólnego, ponieważ też potrzebowałam zmian, a to miasto wydało się idealne.
- Jeżeli spędzisz ze mną trochę więcej czasu obiecuję Ci, że znajdziemy wiele rzeczy, które nas łączy - tymi słowami bardzo mnie zaskoczył, ponieważ nie spodziewałam się, że będzie chciał ze mną spędzać czas po naszym raczej nie udanym pierwszym spotkaniu.
- Możliwe kto wie, ale ty raczej powinieneś się skupić na drodze - coraz bardziej się rozluźniałam i nie czułam już takiego skrępowania.
- Może nie zauważyłaś, ale jesteśmy już na miejscu - zaśmiał się cicho pod nosem, a ja nie zauważyłam nawet jak szybko minęła podróż przy rozmowie.
Kiedy wysiedliśmy moim oczom ukazało się ogromne centrum handlowe, które już od zewnątrz było otoczone rodzinami z dziećmi oraz zakochanymi parami. Stojąc tak i rozmyślając poczułam, że coś ciągnie mnie za rękę, okazało się, że to Dylan prowadzi mnie w stronę głównego wejścia, nawet nie próbowałam wyrwać ręki, może dlatego, że dawno z nikim tak nie szłam z i trochę brakowało mi tego małego gestu, który wywołuje na ustach uśmiech. Szłam kilka kroków za Dylanem, który wciąż nie puszczał mojej dłoni nawet, kiedy weszliśmy do środka. Galeria robiła wrażenie od wielkie wrażenie natłokiem sklepów i ludzi, a najbardziej lubiłam tutaj przebywać podczas okresu świąt Bożego Narodzenia, kiedy wszystko było tak pięknie przystrojone i te wszystkie światła. Znów poczułam, że ktoś pociąga moją rękę, ale były to ledwo wyczuwalne szarpnięcia, kiedy otrząsnęłam się z zamyślenia zobaczyłam Dylana wpatrującego się intensywnie w moją twarz z uśmiechem.
- Czy teraz ja mam coś na twarzy - zaśmiałam się naprawdę szczerze, a już po chwili Dylan zrobił to samo i tak oto staliśmy pośrodku centrum śmiejąc się, a ludzie przechodzący obok nas patrzyli na nas jak na wariatów, ale mi to nie przeszkadzało.
- Nie... Poprostu podziwiałem twoją urodę - nie wiem jak on to robił, ale przez niego znów się zarumieniłam.
- O jej dawno tego nie słyszałam... Dziękuje. Może choćmy już do tego sklepu nie będziemy tutaj tak stać pośrodku - Dylan mocniej ścisnął moją dłoń i skierowaliśmy się w stronę schodów ruchomych, aby wjechać na pierwsze piętro. Tak jak myślałam ono też było tak zatłoczone jak parter, a może nawet bardziej. Na każdym kroku można prawie było wpaść na jakąś osobę,a co chwila przebiegało jakieś roześmiane dziecko, a za nim jego rodzice. Tym razem ja poprowadziłam mojego towarzysza w stronę sklepu spożywczego, abym w końcu mogła zapełnić moją lodówkę. Wyciągnęłam koszyk z długiego rzędu i razem z Dylanem ramię w ramię weszliśmy do sklepu. Może nawet wyglądaliśmy jak para, która robi razem zakupy, ale osoby, które nas nie znały nie znały prawdy, ja nawet nie wiedziałam jak jest nasza relacja. Może tak było lepiej, prościej. Wszystkie potrzebne rzeczy znalazłam w ekspresowym tempie i czekał nas tylko postój w kolejce do kasy. Stałam odwrócona plecami do Dylana i wciąż czułam na sobie jego spojrzenie, nie chciałam się odwrócić, ponieważ wtedy wiedziałam, że już nie będę odwrotu jego spojrzenie było naprawdę hipnotyzujące i mogłabym się założyć, że wiele dziewczyn nie raz zakochało się w jego oczach. Kolejka szybko się przesuwała, a kiedy przyszła moja kolej szybko zapłaciłam i już chciałam zabrać torby z zakupami, ale Dylan mnie wyprzedził, przez co dziwnie się czułam. Sama nie wiem dlaczego, może dlatego, że zachowywał się trochę jakby był moim chłopakiem co tak naprawdę nie przeszkadzało mi, ale ja sama nie wiedziałam jakie żywię do niego uczucia. Znowu nastała niezręczna cisza, kiedy wracaliśmy do samochodu czułam dziwnie napięcie między nami. Kiedy Dylan wkładał torby z zakupami do bagażnika ja usiadłam na swoim miejscu i czekałam aż on zrobi to samo. Po minucie dołączył do mnie w aucie i w ciszy wyjechaliśmy z parkingu nie wiedziałam skąd ta nagła zmiana, ale żadne z nas nie chciało odezwać się pierwsze, jakby się bało, że wszystko popsuje. Po pięciu minutach zauważyłam, że nie jedziemy tą samą trasą, która prowadziła do mojego domu, a raczej naszych domów, więc postanowiłam wyjaśnić tą sprawą:
- Dylan dokąd jedziemy, bo chyba na pewno nie do domu - nie wiem dlaczego, ale zaczęłam się stresować jakby był seryjnym zabójca, a ją jego ofiarą.
Taak wiem, że to głupie.
- Nie bój się i tak masz rację nie jedziemy do domu, ponieważ jedziemy do sklepu zoologicznego, właśnie po to chciałem jechać do centrum - kiedy to usłyszałam moje spięte mięśnie zaczęły się rozluźniać.
- A to dobrze...
- A co myślałaś, że mam Cię zamiar wywieźć na jakieś pustkowie i tam zabić? - miałam wrażenie, że on czytał w moich myślach.
- Pff że co, oczywiście że nie... - miałam ochotę zapaść się pod ziemię.
- Hej nie martw się ze mną jesteś bezpieczna - na znak, ze mówi prawdę złapał moją dłoń.
- Nie martwię się - uśmiechnęłam się delikatnie, aby potwierdzić swoje słowa.
Jechaliśmy jeszcze może z dwie minuty, kiedy w końcu zatrzymaliśmy się pod małym sklepem zoologicznym. Tym razem Dylan pomógł mi wysiąść z auta podając mi swoją pomocną dłoń, której nie puszczał nawet, kiedy weszliśmy do sklepu. Od razu po wejściu uderzył mnie zapach tak dobrze mi znanej karmy, nie wiedziałam co miał zamiar tutaj zrobić, ale już po chwili sprawa się wyjaśniła, kiedy zobaczyłam Dylana podnoszącego z podłogi kilkukilogramowy worek z psią karmą, gdy to robił mogłam zauważyć mięśnie napinające się pod jego koszulką.
To także zdecydowanie działało na dziewczyny.
Kiedy Dylan płacił za karmę ja z podziwiałam małe chomiczki, które chyba niedawno się urodziły. Mogłam tak stać i głaskać je jeszcze dłuuugi czas, ale niestety musieliśmy już jechać. Tym razem atmosfera w aucie nie była taka spięta, a podróż powrotna minęła nam na rozmowie o wszystkim i o niczym. Takie rozmowy bardzo dobrze na mnie działały, a nie wiedziałam, że Dylan będzie takim dobrym słuchaczem jak i rozmówcą. Nie sądziłam, że tak miło spędzę poranek. Brunet nie okazał się też taki zły jak na początku myślałam. Czas tak szybko minął przy rozmowie, że nawet nie zauważyłam, kiedy dojechaliśmy pod mój dom. Oczywiście los chciał, aby coś się stało i tak oto zaciął się mój pas, więc Dylan postanowił mi pomóc, a kiedy się pochylił mogłam poczuć jakich perfum używa i ten zapach mogłabym wdychać godzinami. Ale po dłuższej chwili walki udało mu się mnie uwolnić i wyszłam z auta, aby zabrać jeszcze swoje zakupy. Wzięłam torby i ruszyłam w stronę domu, a Dylan tuż za mną nie dało się nie wyczuć jego bliskiej obecności. Przed samym wejściem obróciłam się jeszcze aby mu podziękować a on pochylił się w moją stronę tak, ze znowu mogłam poczuć jego zapach i bardzo delikatnie musnął mój policzek, jakby bał się, że zrobi mi krzywdę. Tak zaskoczył mnie tym co zrobił, że dopiero po chwili uświadomiłam sobie, ze wstrzymywałam oddech. Ale on się tym nie przejął tylko obrócił się na pięcie z uśmiechem i wsiadł do auta, którym po chwili wyjechał. kiedy mnie mijał pomachał mi i się zaśmiał. A ja kompletnie zdezorientowana stałam jeszcze długo próbując nad sobą zapanować i nad moimi myślami.


__________________________________________________________________
I tak oto dodaje kolejny rozdział, nie mam pojęcia jak on mi wyszedł, ale mam nadzieję, że da się czytać.
Opinie możecie zostawiać w komentarzu :)
Przypominam o podkreślonych wyrazach, ponieważ są one linkowane :3
Chciałabym tez powiedzieć o nowej zakładce na blogu a mówię tutaj o zakładce ,,Blogi'' gdzie można mi podsyłać linki.
I chciałabym też podziękować za PONAD 1200 wyświetleń na blogu ! Dziękuje ♥♥
To do następnego ♥


9 komentarzy:

  1. Wyszedł ci idealnie, resztą tak samo jak pozostałe ❤❤
    Więcej takich scen z Dylem i Holl ❤ kocham ich ❤
    Czekam na następny, pisz szybciutko ☺☺❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę zdradzić, że mam już zaplanowane kilka ich scen :3

      Usuń
  2. Bardzo fajny rozdział, jest trochę błędów, ale nie jest tak źle, poza tym fabuła nadrabia c; czekam z niecierpliwością na next, który mam nadzieję pojawi się szybko i proszę więcej takich scen!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się poprawić :)
      A takie sceny jeszcze się pojawią :D

      Usuń
    2. Chciałabym, aby był szybko nawet dzisiaj, ale nie moge się zebrać i napisać tego dobrze. Ale pomysł jest trzeba go tylko wykonać :)

      Usuń
  3. Mega mi się podoba ^^ Fabuła także ;D Czekam z niecierpliwością nn :D

    OdpowiedzUsuń