niedziela, 13 września 2015

Rozdział VI

Holland's POV

Wiedziałam, że picie pod koniec weekendu to zły pomysł, ale i tak to zrobiłam. Chociaż dopiero rano uświadomiłam sobie jaki wielki błąd zrobiłam, kiedy do moich uszu dobiegł irytujący dźwięk alarmu informujący mnie o tym, że muszę wstać. Sięgnęłam po omacku prawą dłonią po telefon przy okazji zrzucając go z nocnej szafki i spojrzałam na wyświetlacz. Na ekranie widniała godzina 7:15, co oznaczało, że ubyło mi trochę cennego czasu, który mogłabym poświęcić na zrobienie czegoś ze sobą. Niechętnie odrzuciłam ciepłą kołdrę, która teraz była odwrócona do góry nogami.
Czasami zastanawiałam się co ja robię w nocy, że moje łóżko wygląda jak pole bitwy.
Z telefonem w ręce oraz w kapciach na stopach skierowałam się do łazienki i od razu tego pożałowałam. Na mojej twarzy widniał wczorajszy rozmazany makijaż, a moje włosy były w fatalnym stanie dosłownie każdy sterczał w inną stronę. Jeszcze przez chwilę myślałam o tym jak głupio postąpiłam nie zwracając uwagi na to ile piję, a dodatkowo nie pomagałam mi fakt, że mogłam wygadywać różne głupoty. Miałam wielką nadzieję, że nie zrobiłam niczego kompromitującego przy Dylanie.
Niestety musiałam przyznać, że nie pamiętałam tak dokładnie wszystkiego przez co było mi lekko wstyd.
Nie chciałam się zadręczać więcej czarnymi myślami, więc ściągnęłam z siebie piżamę i szybko wskoczyłam pod prysznic. Musiałam poczekać kilka sekund, aby woda przybrała odpowiednią temperaturę i dopiero wtedy sięgnęłam po szampon do włosów stojący na półeczce zaraz obok żelu pod prysznic. Wycisnęłam odpowiednią ilość na dłoń i zaczęłam masować moją głowę okrężnymi ruchami, aż do wytworzenia piany. Zostawiłam ją jeszcze na chwilę, a w tym czasie chwyciłam żel, a po wyciśnięciu odrobiny na gąbkę  i szorować całe ciało jakby z całym brudem miały zniknąć moje problemy. Szybko spłukałam z siebie całą piane, abym mogła zjeść jeszcze jakiekolwiek śniadanie. Wyszłam spod prysznica zabierając przy okazji puchaty ręcznik z wieszaka i szczelnie się nim owinęłam. Podeszłam do toaletki stojącej przy ścianie na środku łazienki i z szafki wyciągnęłam szczotkę, suszarkę oraz prostownicę. Lekko podsuszyłam moje włosy, a potem zaczęłam je  prostować , aby jakoś wyglądały. Już po chwili, kiedy wszystkie pasma były proste wyszłam z łazienki i skierowałam się do sypialni, aby wybrać strój. Już po przejściu kilku kroków stałam przed swoją oszkloną szafą i zastanawiałam w co się ubrać, aby wyglądać jak człowiek. W końcu  zdecydowałam się na zieloną bluzkę, spódniczkę oraz moje brazowe sandałki. Włożyłam na siebie wybrany komplet, a na ramię założyłam jeszcze brązową torbę do której spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy. Gotowa do wyjścia zeszłam po schodach na dół przeglądając w międzyczasie telefon co o mało nie doprowadziło do mojego upadku ze schodów. Kiedy zobaczyłam, że jakimś cudem wyrobiłam się na czas i zostało mi 10 minut do godziny 8 postanowiłam pojechać autem, ponieważ i tak nie miałam szans, aby zdążyć na autobus szkolny. Poprawiłam jeszcze spódniczkę, zgarnęłam kluczyki z blatu i mogłam powiedzieć, że byłam gotowa na kolejny nudny dzień w szkole. Po wyjściu za drzwi wejściowe przywitały mnie pierwsze promyki porannego słońca. Chciałam jak najdłużej pozostać w tym jednym miejscu i zapamiętać ją jak najdłużej. Kochałam takie chwile, kiedy świat dopiero co budził się do życia, a ja mogłam obserwować każdy najmniejszy skrawek tego wszystkiego. Dopiero w tej chwili uświadomiłam sobie, że najlepszą decyzją jaką mogłam podjąć w swoim była właśnie przeprowadzka do San Diego. Nie miałam pojęcia dlaczego tak nagle zebrało mi się na takie głębokie przemyślenia i wiem, że mogłabym to robić jeszcze bardzo długo, kiedy z moich myśli wyrwał mnie odgłos zamykanych drzwi. Moja głowa momentalnie odwróciła się w kierunku z którego dochodził ten dźwięk. Kiedy tylko moje oczy napotkały tą jedną rzecz, a raczej osobę chciałam jak najszybciej uciec albo zniknąć z powierzchni ziemi, ale niestety moje nogi jakby wrosły w chodnik. A to wszystko przez to, że zaledwie kilka metrów ode mnie Dylan wychodził ze swojego domu. Sama nie miałam pojęcia dlaczego tak nagle histerycznie zareagowałam, ale w tej chwili nie dałabym rady zrobić choćby pół kroku na przód. Nie pomagał mi także fakt, że był ubrany w bardzo obcisłą białą koszulkę przez którą mogłam dokładnie widzieć jego mięśnie...
Z jednej strony chciałam  wsiąść do samochodu i odjechać, a z drugiej, aby podszedł do mnie i zaczął rozmowę dzięki czemu mogłabym się dowiedzieć może kilka zapomnianych szczegółów z wczoraj. Byłam pełna sprzeczności i nie potrafiłam tego wyjaśnij w żaden racjonalny sposób. Nie miałam jednak szansy ani na ucieczkę ani na zebranie się na odwagę choćby miało to nawet oznaczać kompromitację, ponieważ Dylan właśnie przechodził przez furtkę mojego ogrodzenia. Chciałam coś powiedzieć, ale nie potrafiłam wydusić z siebie nawet pojedynczego słowa, więc tylko wpatrywałam się w niego jak z każdym kolejnym krokiem był coraz bliżej mnie. Już z daleka mogła zauważyć szeroki uśmiech, który rozciągał się na jego twarzy. Nie miałam pojęcia, że jego obecność miała tak duży wpływ na mnie, ponieważ dopiero po chwili zorientowałam się, że uśmiecham się jak głupia. Dylanowi chyba jednak nie przeszkadzało moje chwilowe zaćmienie umysłu, ponieważ kiedy tylko znalazł się przy mnie dał mi gorącego buziaka w policzek i wyszeptał do ucha ciche ,Hej', ale to wystarczyło, aby moje kolana zmiękły.
Już od dawna żaden chłopak tak na mnie nie działał jak on, ale nie mogłam się rozczulać. Nie chciałam powtórki po tym wszystkim...
- Cześć Dylan - mogłam się zdobyć na te jedynie dwa ciche słowa.
- I jak się spało Holly? Ja muszę przyznać,że spałem jak niemowlę, być może miało na to wpływ nasze wczorajsze spotkanie - jego szczerość mnie rozbroiła, ale jego odpowiedź utwierdziła mnie w przekonaniu, że działo się coś więcej.
- Niezbyt się wyspałam, ale wiesz mogłam tyle nie pić- specjalnie o tym wspomniałam, aby wzbudzić w nim małe poczucie winy.
- Powinniśmy to powtarzać częściej i nie mówię tylko o obiedzie - mówiąc to poruszył zabawnie brwiami.
- Mógłbyś mi powiedzieć co masz na myśli, ponieważ nie pamiętam dokładnie całego wieczoru, ale po części to też twoja wina - kiedy to powiedziałam uśmiech Dylana momentalnie zbladł.
- Nie pamiętasz wszystkiego?! - Dylan wyglądał jakby za chwile miał zemdleć.
- Tak i jest mi przez to wstyd, ale też sama do tego doprowadziłam. Mam strasznie słabą głowę - tego właśnie obawiałam się najbardziej.
- Wiesz właśnie mi się przypomniało, że muszę do kogoś zadzwonić. Do zobaczenia - zaczynałam się już naprawdę bać, nie miałam zielonego pojęcia co takiego zrobiłam, ale musiało to być coś poważnego.
- Pa Dylan - wypowiedziałam te słowa w pustą przestrzeń, ponieważ Dylan uciekł jak oparzony.
Czułam się jakbym za chwile miała wybuchnąć płaczem, chociaż sama nie wiedziałam dlaczego. Wiedziałam jedynie tyle, że i tak byłam już spóźniona na pierwszą lekcję, więc nie musiałam się śpieszyć. Kiedy pierwszy szok ustąpił wsiadłam do auta, w którym spędziłam kilka chwil bezmyślnie patrząc na szybę i rozmyślając o tym co takiego mogło się zdarzyć wczorajszego wieczoru, ale nic nowego nie przyszło mi do głowy. W końcu jednak odpaliłam silnik i wyjechałam z podjazdu.

Dylan's POV
Holland tego pamiętała...
Jak mogłem być na tyle głupi i nie posłuchać jej kiedy mówiła, że nie może dużo wypić. Gdybym jej nie upił być może pamiętała by to co między nami zaszło... Ale z drugiej strony co z tego jeśli by to zapamiętała. Jak mielibyśmy się zachowywać wobec siebie. O mój Boże dlaczego to było takie trudne.
Z jednej strony naprawdę pragnąłem tego pocałunku i cieszyłem się jak głupi, kiedy Holland wczoraj mnie pocałowała mimo tego, że po pijaku. A z drugiej nie chciałem wyjść na napalonego nastolatka, który myśli tylko o jednym. Tak samo bylem rozdarty dzisiejszego ranka, kiedy okazało, że Holly nie pamięta co stało się kiedy odprowadziłem ją do domu. Bałem się także wyznać jej prawdę, ponieważ mogła uznać, że kłamie. Miałem ochotę walić w ścianę dopóki nie przebiłbym jej na wylot. Musiałem jednak uporządkować swoje emocje, a po ostatniej przygodzie na plaży mogłem odpuścić sobie bieganie. Jedyną rzeczą jaka mi jeszcze pomagała było to, kiedy naprawdę porządnie mogłem się komuś wygadać. Pierwszą osobą o której pomyślałem i był to jedyny słuszny wybór. Miałem tutaj na myśli Tylera i miałem wielką nadzieję, że już nie śpi, a jeżeli tak to Zorbie mu bardzo miłą pobudkę. Wyciągnąłem telefon z prawej kieszeni i dresów i wybrałem numer Tylera. Ze zdenerwowania zacząłem stukać butem o podłogę czekając, aż mój przyjaciel odbierze. Już lekko zrezygnowany, kiedy miałem już się rozłączyć Tyler odebrał.
- Dylan czy ty mnie nienawidzisz? - odezwał się zaspanym głosem i mógłbym przysiąc, że w tej chwili przeczesuje dłonią swoje włosy.
- Nie Tyler ja Cię wprost uwielbiam - mój głos wprost, aż ociekał miłością.
- Skoro mnie tak wielbisz to do cholery dlaczego mnie budzisz - także nienawidziłem, kiedy ktoś mnie budził, ale nie mogłem czekać.
- Tyler mamy bardzo ważną sprawę do obgadania - słyszałem odgłosy ekspresu do kawy, więc to oznaczało, że Tyler się za chwile ożywi.
- Zaciekawiłeś mnie. A więc co to za sprawa przez, którą zostałem wyrwany z mojego pięknego snu.
- A więc od czego by tu zacząć... Może poprostu powiem prosto z mostu. Holland mnie pocałowała - musiałem chwilę poczekać, aż Tyler przestanie się dusić.
- Że co?! Co zrobiła! - nie mogłem powstrzymać cichego śmiechu, który wydobył się z moich ust.
- Ty chyba jesteś już na tyle duży, aby znać pojęcie pocałunek - naprawdę chciałem z nim porozmawiać o tej całej sytuacji, ale nie mogłem się oprzeć, aby go trochę nie podenerwować.
- Ha ha ale jesteś zabawny. A tak na poważnie jak to się stało.
- A więc zacznę od początku. Wczoraj, kiedy biegałem po plaży złapałem psa, który uciekł, a potem okazało się że jest to pies Holly ona się ucieszyła i zaprosiła mnie na obiad, a tam wiadomo pogadaliśmy i trochę wypiliśmy. Po skończonym obiedzie wróciliśmy taksówką do domu i wtedy odprowadziłem do domu, a kiedy byliśmy pod jej drzwiami ona mnie pocałowała - miałem wrażenie, że opowiedziałem tą historie dosłownie na jednym oddechu, a potem przez chwilę nie mogłem złapać wdechu.
- Wow no to tego się nie spodziewałem. Ale w czym tu problem myślałem, że Holly Ci się podoba - czy ja naprawdę byłem, aż tak przewidywalny i czy już każdy wiedział, że ona mi się podoba.
- To jeszcze nie koniec. Problemy zaczęły się do, kiedy z nią rozmawiałem i okazało się, że nie pamięta naszego pocałunku - usłyszałem jak Tyler cicho zagwizdał pod nosem.
- No stary powiem Ci, że niezbyt przyjemna sytuacja, się nie martw się w końcu od czego masz mnie - nie miałem pojęcia co on planował, ale już zaczynałem się bać.
- Tyler co ty chcesz zrobić? - nie usłyszałem żadnej odpowiedzi, więc jak można się było domyślić Ty rozłączył się.
Nie podobało mi się to, że Tyler chce udzielać się w tej historii, ale i tak wiedziałem, że nie mógłbym go powstrzymać. Miałem jednak złe przeczucia wobec jego nowego planu.

__________________________________________________________________
W końcu się pojawił, chociaż wydaje mi się nudny i nijaki ;/ 
Ale ocenę zostawiam wam.
Niestety z większa ilościa czasu w roku szkolnym się pomyliłam, pinieważ dosłownie nie mam czasu albo siły, aby napisać rozdział :((
Będę się starała pisać w wolnych chwilach lub w wekendy.
Oczywiście komentarze mile widziane :3
To do następnego ❤