poniedziałek, 19 października 2015

Rozdział VIII

Dylan's POV
Kiedy tylko moje usta dotknęły warg Holland miałem wrażenie, że cały świat w okół przestał istnieć, ziemia przestała się kręcić, a istniejemy tylko my. Chciałem się zatracić w tym pocałunku, jakby w ten sposób mógłbym przelać wszystkie swoje emocje. Już po chwili poczułem jak nasze oddechy połączyły się w jednej, a my stajemy się jednością. Chciałem, aby ta chwila trwała wiecznie, ale kiedy powoli zaczynało mam brakować tlenu w płucach musieliśmy się od siebie odsunąć. Gdy spojrzałem na Holland mogłem szczerze przyznać, że był to najpiękniejszy widok w moim życiu. Jej cała twarz twarz była rozpromieniona, w oczach dało się zauważyć błyszczące ogniki, a na twarzy rozciągał się szeroki uśmiech. Widząc to miałem ochotę znowu ją pocałować.
Nie miałem pojęcia co ta dziewczyna ze mną robi, ale podobało mi się to.
Zanim jednak zdążyłem wykonać jakikolwiek ruch do moich uszu dobiegł cichy szept Holland. Nie zdążyłem nawet zrozumieć o co jej chodzi, ponieważ już jej nie było. Dopiero, kiedy zdążyłem się otrząsnąć z kilku sekundowego szoku spojrzałem w stronę, w którą uciekła Holly, ale jedyne co zobaczyłem to burzę jej rudych loków. Już wcześniej postanowiłem sobie, że nie pozwolę jej odejść, więc niewiele myśląc puściłem się biegiem za nią. Nie było ją trudno dogonić, ponieważ miałem o wiele dłuższe nogi od niej. Będąc wystarczająco blisko niej sięgnąłem do jej prawego nadgarstka szczelnie oplatając go palcami, aby nie miała szans się wyrwać. Mój ruch sprawił, że dziewczyna przystanęła, ale była odwrócona do mnie plecami. Wciąż trzymając ją za rękę zrobił duży krok, który sprawił, że teraz stałem naprzeciwko niej. Holly stała z opuszczoną głową przez co nie mogłem zobaczyć jej twarzy. Nie mogłem dłużej wytrzymać, więc umieściłem dwa palce pod jej brodą tym samym zmuszając ją, aby na mnie spojrzała. Kiedy podniosła już głowę zobaczyłem łzy, które spływały po jej policzkach. Bolało mnie to, ponieważ nie miałem pojęcia dlaczego płacze. Myślałem, że już wszystko jest dobrze.
- Holland co się dzieje. Dlaczego płaczesz? - próbowałem złapać z nią kontakt wzrokowy, ale ona usilnie próbowała na mnie nie patrzeć.
- Ja nie umiem tego racjonalnie wyjaśnić, przepraszam - jej głos był mocno zachrypnięty przez co ledwo mogłem ją zrozumieć.
- Powiedz mi tylko czy zrobiłem coś źle? Czy to moja wina? - w końcu udało mi się uchwycić jej spojrzenie, ale jedyne co zobaczyłem w jej oczach to ból.
- Nie to nie twoja wina. Nie możesz się obwiniać. Poprostu nie wiem jak to wytłumaczyć.
- Nie chcę Cie zmuszać, ale nie chciałbym popełnić tego samego błędu - tym razem to ja spuściłem głowę nie mogąc dłużej patrzeć w oczy Holly.
- Dylan uwierz mi wątpie, żebyś ty kiedykolwiek popełnił ten błąd. Poprostu ten pocałunek przypomniał mi o pewnej sprawie z przeszłości o której wolałabym nie pamiętać. Ale ty nie musisz się tym martwić, ponieważ nie mam zamiaru o niej myśleć - kiedy Holland wypowiadała ostatnie słowa poczułem jej ciepłe dłonie na swoich.
- Holland czy wspominałem Ci już, że jesteś naprawdę niesamowita? To chyba było najdłuższe zdanie jakie w życiu słyszałem - obserwowałem jak z jej twarzy schodzi poważny wyraz twarzy, a na jego miejsce wstąpiło zdziwienie.
- No wiesz ja się tu przed tobą otwieram, a ty tylko tyle masz mi do powiedzenia - ,,groźna'' mina na jej twarzy mnie rozbawiła przez co nie mogłem powstrzymać chichotu, który wydobył się z moich ust.
- Przepraszam Holly naprawdę się cieszę, że mi to powiedziałaś - znowu nie kontrolowałem swoich ruchów, więc nawet nie zauważyłem, kiedy moje dłonie wylądowały na jej twarzy.
- Dylan zanim jednak wszystko zajdzie dalej chciałabym Ci powiedzieć, że zależy mi na Tobie, ale nie chciałabym się śpieszyć.
- Holland naprawdę nie wiesz jak cieszą mnie twoje słowa i jeżeli chcesz nie będziemy się śpieszyć - usłyszałem jak wypuszcza ze świstem powietrze, a po chwili poczułem jej szczupłe dłonie oplatające się w okół mojej klatki piersiowej.
Po moim sercu rozlało się przyjemne ciepło do którego powoli znowu się przyzwyczajałem. Holland nie musiała także długo czekać, abym odwzajemnił jej gest. Już po chwili moje dłonie wylądowały na jej talii, a moja głowa w zagłębieniu jej szyi. Miałem ochotę stać tak przytulony z Holly jeszcze bardzo długo, ale niestety nasza chwila została przerwana. Za moimi plecami usłyszałem nieznany mi głos, który wypowiedział imię Holland. Wciąż trzymając jedną dłoń na jej talii obróciłem się, a pierwszą rzeczą, którą ujrzałem była mała torba podróżna trzymana w rękach nieznanej mi brunetki. Okazało się jednak, że jestem tutaj jedyną osobą, która nie ma pojęcia co się dzieje, ponieważ Holland już po chwili mocno przytulała dziewczynę. Po chwili słuchania dziewczyńskich pisków i oglądania wymiany uścisków między dziewczynami Holly obróciła się do mnie z wymalowanym uśmiechem na twarzy.
- Dylan chciałabym Ci przedstawić moją najlepszą przyjaciółkę Crystal - brunetka wyciągnęła w moją stronę dłoń, którą po kilku sekundach uścisnąłem.
- Ohh Dylan miło w końcu Cie poznać, a nie tylko podglądać przez okno - mówiąc to w znaczący sposób spojrzała na rudowłosą.
- Holland czy chciałabyś mi o czymś powiedzieć - spojrzałem na nią z rozbawieniem, ale ona jedynie speszona odwróciła wzrok.
- Dziękuje Crystal, że już przy pierwszym spotkaniu mnie zawstydziłaś, a i to był tylko ten jeden raz, więc nie wobrażaj sobie Dylan.
- A więc jednak coś było. Schlebia mi to - Holly dała mi mocnego kuksańca w bok przez co lekko się skrzywiłem.
- Nie ekscytuj się tak, bo twoje ego jeszcze za bardzo urośnie i co wtedy zrobimy - tym razem ja się jej odpłaciłem niszcząc jej idealną fryzurę.
- I tak wiem, że mnie uwielbiasz. No dobrze dziewczyny zostawiam was same pewnie macie dużo do obgadania. A i kochanie nie tęsknij za bardzo - przesłałem jej buziaka w powietrzu tym samym odchodząc w stronę swojego domu.
Crystal's POV
Zalanie pierwszego piętra w moim akademiku zdarzyło się w idealnym momencie. Już od dłuższego czasu potrzebowałam chwili wytchnienia, a tak poza tym to strasznie stęskniłam się za Holland. Specjalnie nic jej nie mówiłam, aby zrobić jej niespodziankę, ale wyszło na odwrót. Pamiętałam dokładnie, kiedy ostatnio u niej byłam mówiła, że nawet go dobrze nie zna, więc zdziwiłam się, gdy zobaczyłam ich razem. W mojej głowie piętrzyły się setki pytań dotyczące ich obojga. Chciałam zadać je wszystkie Holland, ale kiedy Dylan poszedł uparcie milczała. Jedyne co zrobiła to pociągnęła mnie w stronę swojego domu. Przez to, że jeszcze niczego mi nie wytłumaczyła moja ciekawość rosła z minuty na minutę. Dopiero, kiedy dotarłyśmy do do jej drzwi i dosłownie wepchnęła mnie do środka doszłam do wniosku, że nadszedł czas, aby mi wszystko wyjaśniła.
- Wiesz co Holly nie ładnie tak okłamywać przyjaciółkę - Holland spojrzała tylko na mnie pytająco jakby nie wiedziała o co chodzi.
- Crys niby, kiedy Cię okłamałam? - jej lekceważąca postawa, tylko mnie denerwowała, a przecież to była poważna sprawa.
- No haloo w sprawie z Dylanem. Kiedy ostatni raz u Ciebie byłam mówiłaś, że nic między wami ne ma. A ten uścisk, który przed chwilą widziałam nie wyglądał tylko na przyjacielski.
- Przyznaję, że nie był to tylko przyjacielski uścisk, ale nie jesteśmy razem - wtedy nie byłam już zła, ale zaciekawiona.
-  A więc jesteście kimś więcej niż przyjaciółmi, ale nie parą. Rozumiem, ale no wiesz czy wy tylko się przytulaliście - poruszyłam w znaczącymi sposób brwiami, przez co Holly parsknęła śmiechem.
- Tylko się całowaliśmy, ale nic więcej - powiedziała to tak lekkim tonem jakby to było nic.
- Tylko?! Holland to jest coś więcej niż tylko i w ogóle dlaczego do mnie nie zadzwoniłaś, aby mi o tym powiedzieć! - naprawdę nie mogłam uwierzyć w to co słyszę.
- Ale to zdarzyło się dziś i to bardzo niedawno, więc nawet nie miałam czasu zadzwonić.
- I co dobrze całuje? - moje pytanie spotkało się z sprzeciwem Holly, która rzuciła we mnie poduszką.
- Czy ty nie za bardzo się interesujesz? Mogę jedynie powiedzieć, że chciałabym to powtórzyć - rzuciłam się na nią z głośnym piskiem przygniatając ją do kanapy.
- Jejku Holly tak bardzo się cieszę. W końcu wszystko się układa - mocno przytuliłam dziewczynę, a ta po chwili odwzajemniła mój gest.
- Tak i mam nadzieję, że tak zostanie.
- Holland mam świetny pomysł! - poderwałam się szybka z kanapy i pociągnęłam za sobą Holly.
- Co znowu wymyśliłaś? - rudowłosa zrobiła swoją nadąsaną minę, ale nie zwróciłam na to większej uwagi.
- Wyjdziemy na miasto! Nie możemy się tak ciągle kisić w domu.
- Ale ja jestem już zmęczona, proszę odpuść mi dziś - dziewczyna znów się położyła, ale nie dałam jej dużo czasu na to, ponieważ znowu ją podniosłam.
- Nie ma mowy. Wychodzimy i nie chce słyszeć sprzeciwu - Holland jeszcze chwilę pomarudziła, ale po chwili obie udałyśmy się do jej pokoju, aby się przebrać.
Po okołu półgodzinnych przygotowaniach stanęłyśmy już umalowane i przebrane na schodach. Musiałam przyznać, że wyglądałyśmy naprawdę dobrze, a fakt, że spędzimy razem wieczór sprawił, że mój humor był jeszcze lepszy. Po zamówieniu taksówki i poprawieniu fryzur wyszłyśmy w końcu z domu. Kiedy czekałyśmy na nasz samochód zauważyłam, że Holland pisze SMS-a. Jak się potem okazało do Dylana o tym, że wybieramy się klubu. Kiedy w końcu przyjechała nasza taksówka obie wsiadłyśmy już do niej roześmiane. Nie potrzebowałyśmy procentów, aby się dobrze bawić. Droga zajęła nam niecałe 15 minut, a my i tak nie mogłyśmy się doczekać, dlatego tanecznym krokiem wysiadłyśmy z auta. Jednak nasz zapał ostudziła wielka kolejka, która ustawiła się pod wielkim napisem ,,Forever''. Nie przejęłyśmy się tym za bardzo i pewnym krokiem ruszyłyśmy do przodu. Nie udało się nam jednak tak łatwo wejść. Wejścia pilnował wielki ochroniarz, który otaksował nas spojrzeniem od góry do dołu przez co przez moje ciało przeszły ciarki. Nie stawiał jednak większego oporu, gdy do ręki wcisnęłam mu 100 dolarowy banknot, dzięki któremu mogłybyśmy wejść bez stania w kolejce. Po wejściu do klubu uderzyła w nas dudniąca muzyka oraz woń alkoholu wymieszana z potem. Przedarcie się przez tłum tańczących ludzi na parkiecie zabrało nam dobre kilka minut. Dlatego gdy dotarłyśmy do baru od razu przywołałam barmana ruchem dłoni u którego zamówiłam dwa drinki. Wraz pojawieniem się naszych napoi przysiadło się do nas dwóch męźczyzn. Jeden od pierwszej chwili przypadł mi do gustu, dlatego nie wahałam się, kiedy poprosił mnie do tańca, ale w ostatniej chwili obróciłam się i spojrzałam na Holland, ale ta była zajęta rozmową z nowo poznanym brunetem. Po kilku przetańczonych piosenkach z nowo poznanym chłopakiem i wypitych drinkach w mojej głowie szumiało. Moje nogi odmówiły mi posłuszeństwa, dlatego powróciłam do miejsca w którym zostawiłam Holland. Jednak, kiedy tam dotarłam musiałam przetrzeć kilka razy oczy, ponieważ nie docierało do mnie to co widzę. Holly opierała się o Dylana pijąc swojego drinka. Oboje wyglądali na szczęśliwych, więc nie chciałam im przeszkadzać. Wysłałam dziewczynie szybkiego SMS-a o tym, że wracam do domu, a sama wsiadłam do taksówki, która odwiozła mnie do Holland.
__________________________________________________________________
Muszę przyznać, że ten rozdział jak do tej pory pisało mi się najlepiej :D
Przepraszam także za jednodniowe opóźnienie spowodowane brakiem czasu ;/
Ale mam nadzieję, że w następnym tygodniu się wyrobie.
A jest także nowa zakładka, czyli ,,Informowani'' polecam zajrzeć jeżeli ktoś chce dostawać wiadomości z informacjami o nowych rozdziałach :)
To do następnego ❤

niedziela, 4 października 2015

Rozdział VII

Holland's POV

Po skończonych lekcjach wróciłam zmęczona do domu. Położyłam torbę na stolik, a sama rzuciłam się na kanapę. Przez cały dzień myślałam o Dylanie, a raczej o jego zachowaniu dzisiejszego ranka.
Czy aż tak bardzo się zbłaźniłam?
Nie mogłam wymazać z głowy wyrazu jego twarzy, kiedy się, że nie pamiętam wszystkiego. Wydawał się taki szczęśliwy, a ja nie miałam pojęcia dlaczego.
- Świetnie1 Poprostu kurwa świetnie!- warknęłam i rzuciłam poduszką w ścianę przede mną przy okazji zrzucając zdjęcie.
Czy ja zawsze muszę wszystko zepsuć?
Myślałam że wczorajszy wieczór będzie zwyczajny, a tymczasem w towarzystwie Dylana czułam się wręcz wspaniale. Wydawało mi się, że to uczucie opuściło mnie już dawno temu. Nie mogłam też długo się nad sobą użalać, ponieważ kiedy tylko zamknęłam oczy marząc jedynie o drzemce usłyszałam pukanie do drzwi, a raczej walenie. Niechętnie zwlokłam się z kanapy i skierowałam w stronę drzwi frontowych. Kiedy moja dłoń była zaledwie kilka centymetrów od klamki do domu wpadł Tyler z morderczym spojrzeniem, które od razu skierował na mnie. Mimowolnie cofnęłam się kilka kroków, ale Tyler nie dał mi szansy na ucieczkę zmniejszając dystans między nami.
- Holland Roden czy ty zdajesz sobie sprawę co do jasnej cholery zrobiłaś?! - gdyby jego spojrzenie mogło zabijać to właśnie w tej chwili leżałabym martwa na podłodze.
- Czy mógłbyś łaskawie nie krzyczeć na mnie w moim własnym domu! I wytłumaczyć o co wam chodzi od samego rana - w tamtej chwili to ja mogłam zabijać wzrokiem.
- Jak mogłaś zrobić coś tak okropnego!  Ja się tak staram wymyślam wszystko na wasz ślub: zaplanowałem kto gdzie będzie siedział, myślałem już nawet nad zespołem na wasze wesele, a ty nie raczysz pamiętać waszego pierwszego pocałunku! - kiedy spojrzałam w oczy Tylera nie widziałam już w nich chęci morderstwa, ale czyste szaleństwo.
- O mój Boże! Tyler o czym ty bredzisz! Jaki ślub? Jakie wesele? I o czyim pocałunku mówisz... - czułam jak powoli dostawałam szału od tego wszystkiego, a od nadmiaru emocji zaczęła boleć mnie głowa.
- Miał rację, że niczego nie pamiętasz... O jejku Holland czy jesteś gotowa, aby usłyszeć tak wielką wiadomość? - chyba nigdy nie miałam tak wielkiej ochoty go uderzyć jak wtedy.
- Tak jestem gotowa. Chce się w końcu dowiedzieć co takiego zrobiłam.
- A więc... Pocałowałaś Dylana - kiedy to powiedział miałam wrażenie, że mój mózg rozpadł się na milion drobnych kawałeczków.
- Czy mógłbyś to powtórzyć bo chyba nie dosłyszałam. Że co zrobiłam?! To niemożliwe pamiętałabym gdybym to zrobiła - niestety usłyszałam bardzo dokładnie, kiedy Tyler powiedział to za pierwszym razem, ale wciąż to do mnie nie docierało.
- Ja wiem, że w tej chwili możesz być w szoku, ale Holly to wspaniale w końcu znalazł się odpowiedni chłopak dla Ciebie - słyszałam słowa Tylera jak przez mgłę, ponieważ moje myśli krążyły w okół Dylana i rozwiązanej zagadki jego zachowania.
- Teraz już wiem dlaczego tak dziwne się zachowywał dziś rano, ale skoro on pamiętał to dlaczego nic mi nie powiedział? - moje nogi odmówiły posłuszeństwa przez co Tyler musiał mnie zaprowadzić w stronę kanapy, abym mogła usiąść.
- On bał się, że mu nie uwierzysz dlatego nic nie powiedział. Holly jemu naprawdę na Tobie zależy i ty chyba też go trochę lubisz prawda? - nieśmiało pokiwałam potakująco głową.
- Ale Ty co ja mam teraz zrobić? pierwszy raz w życiu byłam w takiej sytuacji.
- Jak to co! Masz wstać i iść do niego z podniesioną głową, a kiedy już tam będziesz przeprosisz go i wszystko będzie dobrze - Tyler mówił to z taką łatwością jakby to była najprostsza rzecz na świecie.
- No dobrze, ale jeżeli się wygłupie to zwale wszystko na Ciebie.
- Poradzisz sobie - kiedy wstałam Tyler klepnął mnie w tyłek co chyba miało zachęcić do działania.
Wciąż niepewna tego co robię wyszłam z domu zostawiając Tylera samego, który i tak czuł się jak u siebie.
Dopiero, kiedy poczułam na swojej skórze chłodny powiew jesiennego wiatru dotarło do mnie co dokładnie robię. Nie miałam pojęcia co dokładnie miałabym mu powiedzieć i chyba najważniejsze za co go przeprosić. Nie wiedziałam czy był zły za to, że go pocałowałam czy też za to, że tego nie pamiętałam. Musiałam się przyznać, że nie czułam się winna za ten pocałunek, chociaż go nie pamiętałam. I tak gdzieś w głębi serca wiedziałam, że chcę to zrobić, ale nie miałabym tyle odwagi by zrobić to pierwsza, ale alkohol mi w tym pomógł. Nie zdawałam sobie nawet sprawy, że moje nogi same doprowadziły mnie pod dom Dylana, a z moich zamyśleń zdołałam się wyrwać dopiero, kiedy uderzyłam w jego furtkę. Tutaj zaczynał się prawdziwy problem z jednej strony chciałam porozmawiać z Dylanem, ponieważ nienawidziłam niewyjaśnionych spraw, a z drugiej nie miałam pojęcia co mu powiedzieć miałam pustkę w głowie. Jednak panika zawładnęła moim umysłem i kiedy już zaczęłam się powoli wycofywać się w stronę swojego domu usłyszałam odgłos przekręcanych kluczy w drzwiach, a po chwili moim oczom ukazał się Dylan z pieskiem na rękach. Resztki mojej odwagi ulotniły się od razu, kiedy tylko Dylan na mnie spojrzał. Miałam wielką nadzieję, że on pierwszy zacznie mówić, ale żadne słowo nie padło z jego ust. Więc oboje staliśmy wpatrując się w siebie w ciszy, którą tylko przerywały nasze urywane oddechy. Miałam pustkę w głowie i nie wiedziałam od czego zacząć, ale kiedy już otwierałam usta nie mogłam nic z siebie wydusić. Dylan wciąż nie odrywając odemnie wzroku niebezpiecznie szybko przybliżał się do furtki przy której stałam. Miałam wrażenie, że jego świdrujące spojrzenie wypala we mnie dziurę.
- Dylan czy my możemy porozmawiać? - spojrzałam w jego oczach, w których ujrzałam ciekawość.
- Miałem zamiar iść z Maggie na spacer czy to może poczekać do mojego powrotu? - jeszcze kilka chwil temu przerażała mnie sama myśl o tej rozmowie, ale  nie mogłam odpuścić.
- Wolałabym porozmawiać teraz.
- No dobrze możemy porozmawiać podczas spaceru - mówiąc to postawił suczkę na ziemi i przypiął jej smycz do obroży.
- Musisz wiedzieć, że nie jest jest to dla mnie łatwa rozmowa, ale muszę to powiedzieć.Wiem co zrobiłam, kiedy odprowadziłeś mnie do domu po naszej kolacji... - słysząc te słowa nagle stanął w miejscu przez co wpadłam na niego, ponieważ szedł przede mną.
- Ale myślałem, że nie pamiętasz... Jak? Czy to Tyler Ci wszystko powiedział? - wciąż stał do mnie odwrócony plecami przez co nie mogłam zobaczyć jego twarzy.
- Tak, ale nie złość się na niego, ponieważ dobrze, że to zrobił. Gdyby tego nie zrobił nie dowiedziałabym się dlaczego jesteś na mnie zły - miałam wrażenie, że zaraz się rozpłacze, dlatego opuściłam głowę, aby tego nie widział.
- Że co! Holland jak mogłaś myśleć, że jestem  na Ciebie zły? Ja bardziej byłem smutny, a jeżeli miałem być zły to tylko i wyłącznie na siebie - cieszyłam się, że moje włosy zakrywały twarz, dzięki czemu nie mógł zobaczyć pojedynczej łzy, która spłynęła po mojej twarzy.
- Naprawdę? Myślałam, że nie będziesz chciał ze mną rozmawiać. No wiesz po tym wszystkim... - zdawało mi się, że powiedziałam to tak cicho, że tego nie usłyszał.
- Nie wytrzymałbym chyba gdybym nie mógł z tobą rozmawiać - nieśmiało podniosłam głowę i zobaczyłam, że Dylan jest już znacznie bliżej mnie niż na początku.
- Niewielka byłaby to strata - moje słowa wywołały u niego uśmiech przez co poczułam jak kąciki moich ust także się podnoszą.
- Dla mnie jednak ogromna.
Stojąc tak blisko niego poczułam się naprawdę niska. Ledwo sięgałam mu do połowy klatki piersiowej. Czułam także przez to każdy jego oddech na swojej skórze. Nie mogłam się także powstrzymać, aby znowu na niego nie spojrzeć. Kiedy podniosłam wzrok zauważyłam, że on usilnie się we mnie wpatruje jakby czegoś szukał. Zanim zdążyłam się zorientować jego prawa dłoń wylądowała na moim policzku. Jego palce zaczęły wędrować po mojej skórze, a ja z całych sił powstrzymywałam się, aby nie zamknąć oczu i nie wtulić się w nią. Ten sam ruch wykonał lewą dłonią przez co moja twarz była pod jego kontrolą. Bałam się wykonać jakikolwiek ruch, aby nie zniszczyć tej chwili. Moje starania poszły jednak na marne, ponieważ już po chwili zamknęłam oczy,a mnie opanowała ciemność, dzięki czemu jeszcze dokładniej czułam każdy ruch Dylana. Czułam jak dotykał opuszkami palców moje usta. Nie chciałam, aby przestawał, ale po chwili poczułam jak przeniósł swoje dłonie z moich ust na włosy. Lekko ciągnął za nie nie, ale to nie sprawiało mi bólu, a wręcz przeciwnie. Gdy to robił moim ciałem zawładnęło błogie uczucie i nie chciałam aby mnie opuszczało. Po kilku krótkich chwilach znów poczułam jego dłonie, ale tym razem po obu stronach moje ciała. Jedną ręką zwinie owinął sobie w okół mojej talii tym samym przyciągając mnie do siebie. Kiedy myślałam, że to jedyne na co się odważył, poczułam jego ciepłe usta na moim lewym policzku. Składał maleńkie pocałunku dosłownie na całej mojej twarzy. To było tak jakby szukał drogi do moich ust. Nie trwało to jednak długo, ponieważ już po chwili poczułam jego wargi na swoich. Miałam wrażenie, ze idealnie do siebie pasują. W tamtej chwili cieszyłam się, że Dylan mnie trzymał, ponieważ, kiedy tylko mnie pocałował moje nogi momentalnie zrobiły się jak z waty. Naprawdę dawno nikt mnie tak nie całował. Kiedy już powoli wydawało mi się, że zaczęło mi brakować powietrza niechętnie odsunęłam się od Dylana. Gdy na niego spojrzałam, zauważyłam wypieki na policzkach i mogłam się domyślić, że wygdląłam tak samo. Dopiero gdy zdołałam unormować mój oddech i moje serce, które biło nienaturalnie szybko zdobyłam się na cichy szept.
- Przepraszam Dylan - odwróciłam się na pięcie i jak najszybciej pobiegłam zostawiając Dylana.

__________________________________________________________________
A więc już jest  ♥!
Naprawdę się starałam, a chyba najbardziej nad końcówką, więc mam nadzieję, ze się podoba :3
Mam jeszcze pytanie, ponieważ jedna z moich czytelniczek spytała czy mogłabym pisać pod rozdziałami, kiedy będą następne. Stwierdziłam, że to dobry pomysł, ale chciałabym poznać jeszcze wasza opinie.
A więc wszystko piszcie w komentarzach.
A i jeszcze chciałabym polecić bloga mojej przyjaciółki, która też pisze ff .
Jeśli chodzi o rozdziały to będę starała się wstawiać je w weekendy co dwa tygodnie.
To do następnego ♥♥
Pamiętajcie o komentarzach!